25.07.2013

Rozdział 9

      - Nic się nie zmieniłaś.- powiedział po angielsku.- To aż dziwne, że odrazu cię nie poznałem.
      - Dziękuję.- tylko tak umiałam odpowiedzieć.
"Muszę jeszcze dużo się nauczyć" pomyślałam.
   Gabe zapytał mnie jeszcze co tu robię, gdzie zamierzam chodzić do szkoły i inne standardowe pytania. Odpowiadałam jak potrafiłam, a kiedy popełniałam jakiś błąd chłopak poprawiał mnie. Dawno tak dużo nie mówiłam, no ale kiedyś w końcu muszę zacząć sokor chcę chodzić do londyńskiej szkoły. Gdy zbliżała się pora obiady wspólnie stwierdziliśmy, ze warto już wracać do domów. Wymieniliśmy się numerami, pożegnaliśmy przyjacielskim całusem w policzek i każde z nas poszło w swoją stronę.
   Szybko udało mi się trafić do domu. Wchodząc krzyknęłam, że już jestem, ale odpowiedziała mi cisza. Skierowałam się do kuchni. Na stole była kartka.

Nie czekałem na Ciebie z obiadem.
W lodówce jest spaghetti.
Ja pracuję w gabinecie.
                                                                                               Tata xx

Po przeczytaniu zgniotłam ją i wyrzuciłam. Wyciągnęłam sos i makaron, nałożyłam porcję na talerz i odgrzałam w mikrofali. Po kilku minutach wyciągnęłam go i zjadłam obiad w pustej kuchni. Wrzuciłam jeszcze brudne naczynie do zmywarki i ruszyłam do gabinetu powiedzieć, że już jestem.
      - Hej tatuś.- weszłam bez pukania.
      - Hej skarbie. Nareszcie jesteś.- mówił pochylony nad papierami.- Zauważyłaś kartkę na stole w kuchni?
      - Tak, obiad pył pyszny.- przyznałam.- Będę u siebie jakbyś czegoś potrzebował tato.
      - OK.- odpowiedział tylko, więc wróciłam na korytarz zamykając za sobą drzwi..
W pokoju odrazu włączyłam laptopa i zalogowałam się na twitterze. Znowu akcja PolishDirectioners z prośbą o koncert w Polsce. Wysłałam kilka tweetów z hasłem i weszłam w interakcje. Kilka wiadomości od koleżanek, kilka o follow back <co odrazu zrobiłam>, spam od przyjaciółki o follow dla mnie i jedna, szczególna wiadomość..

from: @Gabe_Directioner  
  @Mo_Love_1D Thanks for today's meeting. Nice to see you again :D  xx.


from: @Mo_Love_1D
@Gabe_Directioner Thank you to :) I hope that my English wasn't very bad ;)

Oczywiście pomogłam sobie tłumaczem przy pisaniu do niego, ale sama nie popełniłam dużych błędów, chciałam się tylko upewnić czy jest dobrze. Weszłam jeszcze na konta Liama i reszty 1D. Irlandczyk był online więc postanowiłam pisać do niego.

from: @Mo_Love_1D 
@NiallOfficial be too bad that you weren't with @Real_Liam_Payne the week ago xxxx

Jestem ciekawa jak zareaguje o ile w ogóle to zauważy. Wysyłałam mu tą wiadomość chyba pół godziny, dopóki mi się nie znudziło. Spojrzałam w interakcje i zamarłam na chwilę. Krzyknęłam szczęśliwa ponieważ zauważył mnie i odpisał.

from: @NiallOfficial 
     @Mo_Love_1D What ??


from: @Mo_Love_1D
@NiallOfficial Liam found me week ago in the rain. He took me to his house. Perhaps he told you about it ? :)

from: @NiallOfficial 
@Mo_Love_1D Really? What's your name? Boys said me something... 


from: @Mo_Love_1D
@NiallOffcial Sonia, but everyone are calling on me Mo :) maybe you heard about it.. 


from: @NiallOfficial 
 @Mo_Love_1D Yes! :D Boys said you're very nice :) I would like to get to know you xxx


from: @Mo_Love_1D
@NiallOfficial Really ? :D

from: @NiallOfficial 
@Mo_Love_1D Yeah :) Maybe tomorrow? xxxxx

from: @Mo_Love_1D
@NiallOfficial Of course ! ^.^  See you ! ;)

Nie posiadałam się ze szczęścia. Nareszcie poznam ostatniego i najprzystojniejszego z moich idoli. Skakałam właśnie po łóżku jak dziecko kiedy do pokoju wszedł tata.
      - Co ty robisz?- zdziwił się.
      - Tata!- krzyknęłam zeskakując na podłogę.- Rozmawiałam właśnie z Niallem!- przytuliłam go mocno.- Powiedział, że chce mnie poznać! Zaprosił mnie na jutro! Niall chce mnie poznać!- cały czas krzyczałam.
      - DObrze, już dobrze.- odsunął mnie na długość ramienia.- Mam rozumieć, że jest jednym z One Direction?
      - Tak!
      - W co się jutro w takim razie ubierzesz?-spojrzał na mnie.
      - Nie wiem.- mina odrazu mi zrzedła.- Wiem!- krzyknęłam po chwili.- Zadzwonię do Oli. Napewno mi pomoże.
      - No to dzwoń, ja ci już nie przeszkadzam.- ucałował mnie w czoło i wyszedł.
Wróciłam do laptopa i uruchomiłam skype'a z nadzieją, że moja kochana siostra będzie dostępna. Chwila napięcia i wielki uśmiech na mojej twarzy kiedy była na liście osób online.
      - Ola!- przywitałam ją.
      - No hej.- uśmiechnęła się.- Coś długo się nie odzywałaś..
      - Tak, wiem, ale wszystko ci zaraz wynagrodzę.- powiedziałam i zaczęłam opowiadać co się działo przez ostatni miesiąc.
Słuchała bardzo uważnie, oo jakiś czas dopytując się o szczegóły. Na wieść o tym, że przeprowadziłam się do Londynu posmutniała. Kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce i tak rzadko się widywałyśmy, ale teraz to w ogóle nie będzie możliwe. Jeszcze Ola opowiedziała jak u niej i mogłam przejść do celu rozmowy. Od razu otworzyłam szafę i zaczęłam przebierać między ciuchami. Siostra cały czas kiwała głową na nie. Kiedy już straciłam nadzieję wyciągnęłam ostatnią rzec. Była to skromna sukienka. Ola zrobiła wielkie oczy i zaklaskała w dłonie.
      - Mam założyć sukienkę?- zdziwiłam się.
      - Jest piękna.- przyznała.- Pokażesz mi się w niej?
Bez słowa zniknęłam w łazience na chwilę. Przyjrzałam się swojemu odbiciu w tym przebraniu i pokiwałam z uznaniem głową. Ola naprawdę ma dobry gust.
      - Idealna.- powiedziała kiedy wróciłam.
      - Dziękuję.- uśmiechnęłam się skromnie.- Chciałabym mieć Cię teraz obok siebie.- usiadłam przy laptopie.- Bardzo za Tobą tęsknię.
      - Ja za Tobą też Sonia.- powiedziała cicho i dotknęła monitora swojego komputera.
Ja zrobiłam to samo. Trwałyśmy tak przez chwilę nic nie mówiąc, tylko patrząc na siebie za pomocą kamerek.
      - Mogłabym do Ciebie przylecieć?-Ola zapytała nagle.
      - Jeśli mam się zgodzi to tak.- przytaknęłam.- Genialny pomysł.Tylko..- przypomniało mi się o Turnieju.
      - Co jest?
      - Za dwa tygodnie jest Turniej w Poznaniu. Jeśli tata mnie nie puści będę musiała uciec z domu. Ja muszę tam zatańczyć.
      - Jasne, rozumiem. Tata się nie zgodzi na wyjazd to później będziesz miała szlaban i może nie pozwolić mi przylecieć.
      - Dokładnie.- przytaknęłam znowu.- Ale mamy jeszcze dwa tygodnie a to sporo czasu. Teraz będę szła spać, w końcu muszę jutro jakoś wyglądać.- puściłam oczko z uśmiechem.
      - Dobranoc. Kocham Cię Sonia.
      - Ja Ciebie też.Pa.- rozłączyłam się i zamknęłam laptopa.
Po trzech godzinach rozmowy byłam nieźle zmęczona.Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i mokre splotłam w francuza. Dzięki temu jutro wyjdą piękne fale. Z uśmiechem ubrałam piżamę, zgasiłam światło i poszłam spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nazwy tt które tu wykorzystałam są prawdziwe. @Mo_Love_1D to moje konto ;)

Komentarze karmią wenę
Sonia xx

15.07.2013

Rozdział 8

   Obudziłam się wieczorem, akurat jak ten sam chłopak znowu wszedł do pokoju. Uśmiechnęłam się na jego widok.
      - Dlaczego tak się uśmiechasz?- zagadał odważniej niż rano.
      - Twój widok zwiastuje nowe informacje.- odpowiedziałam.
Chłopak zaśmiał się na te słowa.
      - Miło, że tak myślisz, ale naprawdę nie wolno mi z Tobą rozmawiać.- skrzywił się.
      - Rozkazują Tobie ci sami ludzie co mnie tu przynieśli?- zapytałam jakby ie słysząc jego słów.
      - Nie.- powiedział i pokręcił z niedowierzaniem głową.
Odpowiedział na pytanie chociaż nie mógł, heh.. Postawił tacę i wyszedł nic już nie mówiąc.

~oczami Soni~

   Od kiedy Liam odwiózł mnie do domu, czyli dokładnie tydzień temu nie odezwał się ani razu. Myślę, że zapomnieli o mnie. W końcu tyle fanek ich zaczepia każdego dnia.. Nagle z rozmyślań wyrwał mnie głos taty.
      - Hej, ziemia do skarba.- mówi do mnie po imieniu tylko kiedy jest na mnie zły.
      - Tak?- potrząsnęłam głową i spojrzałam na niego.
      - Pięć razy pytałem się czy dzisiaj gdzieś wychodzisz.- powiedział.
      - Raczej nie. Czekam na kogoś...- spuściłam głowę.
      - Ten chłopak nadal się nie odezwał?- zaśmiał się tata.
      - Tato!- krzyknęłam oburzona.- To nie jest zwykły chłopak, tylko Liam Payne!
      - Naprawdę słoneczko wyjdź się przewietrzyć.- usiadł obok mnie na łóżku.- Dobrze ci to zrobi. Ja muszę wyjść i nie chcę żebyś znowu siedziała tu sama.
      - No dobrze.- odparłam niechętnie i wstałam.
Tata wyszedł z pokoju, a ja ruszyłam do łazienki odświeżyć się. Wzięłam szybki prysznic, umyłam i wysuszyłam włosy oraz delikatnie pomalowałam się. Wyciągnęłam z szafy odpowiedni zestaw i ubrałam go. Schowałam jeszcze telefon, klucze i portfel do torebki i wyszłam z domu zamykając go za sobą.
   Chodziłam bez określonego celu, chociaż podświadomie napewno szukałam drogi do domu chłopaków. Pogrążona w myślach nie zauważyłam, że na przejściu świeci się czerwone światło. Ktoś w ostatniej chwili pociągnął mnie do tyłu. Upadłam na tą osobę. Zaczęłam jednocześnie przepraszać i krzyczeć na nią po polsku. Po chwili uspokoiłam się i dopiero wtedy przyjrzałam się tej osobie dokładniej. Zatkało mnie.
      - Jeśli już się uspokoiłaś to może dasz się wytłumaczyć?- zapytał mega przystojny chłopak.
Zrozumiałam, że chyba che mi to wytłumaczyć, więc potaknęłam głową zawstydzona.
      - Hej, spokojnie.- musiał to zauważyć.- Pójdziemy na kawę? Tam wszystko ci wyjaśnię.
      - Tak, jasne.- nareszcie odzyskałam głos, szkoda tylko, że powiedziałam to po polsku, ale OK.
Chwycił mnie pod ramię bez skrępowania i zaprowadził do kawiarni. Usiedliśmy przy wolnym stoliku i złożyliśmy zamówienie. Tutaj nauczyłam się pić kawę, więc zamówiłam rozpuszczalną z mlekiem, a chłopak wziął espresso.
      - Mam na imię Gabe.- przedstawił się wyciągając rękę nad stolikiem.
      - Mo.- uścisnęłam ją z uśmiechem.
      - Trochę dziwne imię. To skrót?- zapytał.
      - Tak, od drugiego imienia.- ta nauka w domu nie idzie na marne. 
      - Dlaczego drugiego?-zdziwił się.
      - Bo nie lubię pierwszego.- uśmiechnęłam się.
      - Ja też nie lubię swojego imienia.- przyznał.
      - Gabe to bardzo ładne imię.- "Kurde, czy właśnie z nim flirtuję?!"
      - To skrót od Gabriel.- skrzywił się.
      - Też pięknie.- "Przestań go pochlebiać!"
      - Teraz Twoja kolej.- złożył ręce na stoliku i pochylił do przodu.
      - Sonia.- powiedziałam z niechęcią opierając się na krześle by być dalej od niego.
      - Soniyah?- nie potrafił tego wymówić, a ja zaśmiałam się.
      - Sonia.- powtórzyłam wolniej i wyraźniej.
      - So-ni-ya.- trudził się.
      - Hahahahaha.- to było naprawdę zabawne.- Teraz brzmi dużo lepiej.- uśmiechnęłam się uroczo.
Rozmawialiśmy tak jeszcze dwie godziny, aż tata nie zadzwonił do mnie. Pytał się co ja robię, że jeszcze nie ma mnie w domu i czy z kimś jestem. Odpowiedziałam, że siedzę w kawiarni i poznałam miłego chłopaka. Kiedy się spytał o której zamierzam wrócić, powiedziałam, że nie wiem i pożegnałam się nie czekając na jego odpowiedź. Gabe cały czas przysłuchiwał się mojej rozmowie.
      - Jesteś z Polski?- zapytał kiedy schowałam telefon to torby.
      - Co?-zaskoczył mnie.
      - Pochodzisz z Polski, tak?
      - Tak, ale...- zatkało mnie.
      - Byłem w Polsce kilka lat temu i kojarzę niektóre słowa.- wytłumaczył, a ja pokiwałam głową.
      - gdzie dokładnie?- zapytałam ciekawa.
      - W Poznaniu.- wymówił polską nazwę miasta bezbłędnie.
      - Ja jestem z Poznania!- krzyknęłam w ojczystym języku.
      - Monika?- zapytał.
      - Tak!- znowu odezwałam się po polsku.
Chłopak wstał i przytulił mnie z wielkim uśmiechem na twarzy.

~DWA LATA TEMU~
   Chodziłam z Natką po starym rynku bez celu, kiedy nagle natknęłam się na grupę chyba dziesięciu chłopaków. Podeszłyśmy bliżej zaciekawione i usłyszałyśmy jak rozmawiają po angielsku. Szukali jakiejś restauracji. Wiedziałam gdzie ona jest i pod wpływem impulsu odezwałam się głośno w ich języku.
      - I know where it is.
Wszyscy nagle zamilkli i spojrzeli na mnie zaskoczeni. "Co ja zrobiłam?Przecież nie umiem gadać po angielsku" pomyślałam i uśmiechnęłam się do nich. Jeden z nich podszedł do nas. Pewnie podejrzewał, że więcej nie powiem przy tak dużej grupie.
      - Hi! My name is Gabe.- przedstawił się wyciągając rękę.
      - Monika.- uścisnęłam ją.
Podałam pełne drugie imię, bo nie potrafiłabym wytłumaczyć skrótu. Wolę się nie ośmieszyć, chociaż i tak napewno to zrobię tłumacząc mu drogę.
      - Can you explain how to reach there?- zapytał po angielsku, a ja załamałam się.
      - Tak, jasne.- odpowiedziałam po polsku, ale chyba zrozumiał bo się uśmiechnął.- You must go at the other end of the market. To turn to the right, next in third left. And on the end in first to the right,  cross the street and you are in the restaurant.- wytłumaczyłam najlepiej jak potrafiłam.
      - Ohh.- chłopak zrobił wielkie oczy.- I don't think so I remembered. Can you there lead us?
Spojrzałam na cały czas milczącą Natkę, ale ta patrzyła na mnie bezradnie. "Dobra, zrozumiałam, że nie zapamiętał." myślałam szybko "Chyba chce żebym go tam zaprowadziła.. Mam nadzieję, że dobrze go zrozumiałam"

~oczami Natki~
      - O co chodzi?- nie zrozumiałam nic z tego o czym mówili.
      - Tłumaczyłam trasę do naszej ulubionej restauracji-wyjaśniła przyjaciółka.- Ale nie zapamiętał i chce żebym ich tam zaprowadziła.
      - Chcesz iść?- zapytałam spoglądając na chłopaka.
      - Tak.- Mo uśmiechnęła się.- Może nauczę się lepiej mówić przy okazji.
      - No dobrze.- odparłam niechętnie.
      - Jak chcesz to mogę robić za Twojego tłumacza.
      - Taa.. Spoko. Chodźmy już.
      - Come with me Gabe.- Mo zwróciła się do chłopaka.
      - She's your bestfriend?- zapytał patrząc na nią.
      - Yes, bestfriend forever.- zdaje się, że mówią o mnie.
      - What's your name?- spojrzał przyjaźnie na mnie.
      - Przedstaw się.- szepnęła Mo.
      - Natka.- powiedziałam cicho.
      - Can you speak louder?- zapytał.
      - Her name is Natalie.- przejęła inicjatywę przyjaciółka.
      - Natalie...- powtórzył.- Beautiful name.
      - Mówi, że masz piękne imię.- przetłumaczyła Mo.
      - To zrozumiałam.- spojrzałam na nią.- Thank you.- odpowiedziałam chłopakowi.
      - It's your restaurant.- Mo odezwała się po chwili.

~oczami Soni~
   Pokazałam ręką wejście do restauracji jednocześnie mówiąc, że jesteśmy na miejscu. Chłopak zaproponował wspólny obiad. Powiedziałam o tym Natce i zgodziła się, więc przystałam na jego pomysł. Weszliśmy razem do środka. Było nas tak dużo, że musieliśmy złączyć dwa stoliki. Chłopacy złożyli zamówienie po polsku, co bardzo mnie zdziwiło. Zapytałam czy znają dobrze ten język, ale Gabe przyznał, że wiedzą tylko jak zamówić jedzenie. Zaproponowałam im małą naukę polskiego. Zgodzili się. Bawiliśmy się językiem nawet podczas jedzenia. Natka po jakimś czasie przyłączyła się do nas. Było naprawdę zabawnie kiedy próbowali powtarzać nasze słowa, a my ich.
   W końcu musieliśmy się rozstać. Z każdym po kolei żegnałam się przyjacielskim uściskiem, Natka też się ośmieliła. Gabe podszedł do mnie ostatni.
      - Miło było cię poznać Monika.- powiedział po polsku.
Uśmiechnęłam się i objęłam go w pasie wtulając głowę w jego pierś. Kiedy już chciałam puścić chłopaka ten niespodziewanie pocałował mnie w kącik ust. Jego kumple zaczęli gwizdać i coś mówić, a ja zarumieniłam się. Natka patrzała na tą scenę z otwartą buzią. Gabe podszedł do reszty jego grupy i jeszcze pomachał mi. Odmachnęłam z uśmiechem, odwróciłam się i poszłam w swoją stronę razem z Natką.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
No i jak? :)
Mam nadzieję, że nie gniewacie się za Natkę..
Stwierdziłam, że trzeba jakoś rozruszać tą historię ;)
Jak zwykle proszę o komentarze :)
Są dla mnie znakiem, że jednak ktoś to czyta..

Jak wam mijają wakacje? 
U mnie same nudy - przyjaciółka wyjechała i nie mam co robić :p
Ale całe szczęście mam was i blogi  ^.^

07.07.2013

Rozdział 7

UWAGA !
W rozdziale pojawią się sceny +18 !
Czytasz na własne życzenie.
Ne odpowiadam za uszkodzenia na zdrowiu psychicznym i fizycznym.

*oczami Natki*

Do: MO <3
Czemu nie odzywasz się do mnie ?
Bardzo za Tb tęsknię.
Turniej za kilka tygodni. Pojawisz się ?
Proszę, odpowiedz.

   Nie wiem czemu, ale zaczęłam płakać pisząc tą wiadomość do mojej już chyba byłej przyjaciółki. W głębi serca wiedziałam, że tak będzie, ale ta bardziej naiwna część mnie wierzyła, że Mo będzie nadal utrzymywała ze mną kontakt.
      - Na co ja się łudziłam?- szepnęłam ocierając łzy chusteczką.- Napewno znalazła tam innych, lepszych ode mnie przyjaciół. Ma swoje życie, w którym nie ma już dla mnie miejsca.- łzy kapały nieustannie jedna za drugą.
      - Skarbie, obiad za chwilę.- mama weszła do mojego pokoju.- Co się stało?- przestraszyła się na mój widok i szybko usiadła obok mnie, na łóżku.
Wtuliłam się w jej ramię nie potrafiąc nic powiedzieć. Mama objęła mnie mocno pytając drugi raz.
      - Myślę, że Mo znalazła sobie nową przyjaciółkę.- wykrztusiłam przez ściśnięte gardło.
      - Nati, kochanie- przejęła się.
      - Nie odzywa się do mnie.- powiedziałam szeptem.- Nawet nie wiem czy żyje.
      - Napewno jeszcze do Ciebie zadzwoni. Teraz może być zajęta.- zaczęła pocieszać.- Pamiętaj, że jest tam od kilki dni dopiero i musi na nowo uporządkować swoje życie.
      - Wiem mamo, ale mogłaby chociaż napisać, że u niej dobrze i zapytać jak się czuję.- jęknęłam.
      - Cierpliwość popłaca.- powiedziała mądrze.- Chodźmy już na dół.
      - Ok.- wytarłam po raz ostatni oczy, poprawiłam makijaż, żeby nie było śladu po płaczu i poszłam za mamą.
Tata czekał na nas trochę wkurzony, ale kiedy zobaczył, że schodzimy na dół rozpogodził się i usiadł przy stole. Nalałam każdemu porcję zupy i przyłączyłam się do rodziców. 
   Jak daleko sięgam pamięcią zawsze jedliśmy razem, w ciszy. Tak było i teraz dopóki tata się nie odezwał...
      - Czemu masz zaczerwienione oczy?- zapytał patrząc na mnie.- Płakałaś? Dlaczego?
      - Nie chcę o tym rozmawiać.- powiedziałam cicho.
      - No dobrze, jak chcesz.- zdenerwowany wstał od stołu nie kończąc obiadu.
Ostatnimi czasy tata chodzi ciągle wkurzony. Mają poważne problemu w pracy przez co szykują się zwolnienia i jest bardzo możliwe, że to właśnie tata wyleci.
   Skończyłyśmy z mamą swoje porcje po czym wspólnie pozmywałyśmy opryskując się co chwilę wodą. Na końcu cała kuchnia była mokra przez nas. Z uśmiechami wytarłyśmy wszystko. Pożegnałam się mówiąc, że idę potańczyć na salę, zebrałam z pokoju torbę i wyszłam.
   Po wyjeździe Mo zaczęłam czytać sporo na temat chłopaków z One Direction i słuchać ich muzyki. Może dlatego, że przyzwyczajona zawsze słuchałam jak Sonia nuci ich piosenki i w końcu mi tego zabrakło.. Nie wiem, ale wiem, że teraz nie mogę bez nich normalnie dnia. Dopóki Mo była ze mną nie zdawałam sobie sprawy, że zaraziła mnie One Direction Infection. Nie wiedziałam też, że moja przyjaciółka tyle dla mnie znaczy, póki mi jej nie zabrakło.
   Jechałam autobusem słuchając ich piosenek w słuchawkach i nieświadomie już śpiewając je cicho. Wysiadając minęłam przystojnego chłopaka, który zmierzył mnie wzrokiem po czym uśmiechnął się promiennie. Odwzajemniłam to i niestety oblałam się delikatnym rumieńcem,  na co on puścił do mnie oczko.
   Nadal uśmiechnięta weszłam na pustą sale do ćwiczeń. Od razu skierowałam się do szatni by ubrać wygodniejszy niż obcisłe rurki strój. Po kilku minutach gotowa zaczęłam tradycyjną rozgrzewkę. Trwa ona 15 minut i jest równie męcząca co skomplikowany układ taneczny. Zaraz po niej powtórzyłam to co przedstawimy na Turnieju. Kiedy już mi się to znudziło włączyłam hip-hopowy kawałek i zaczęłam tańczyć bez określonego układy - po prostu to co mi podpowiadało serce. Udało mi się go nawet powtórzyć. Po trzeciej próbie spodobał mi się i chyba spytam się Michała czy to ja mogę tym razem mogę reprezentować grupę w solowym występie. Mokra, ale też zadowolona z pomysłu w końcu usiadłam by uspokoić oddech. Po chwili poszłam wziąć prysznic. 
   Z wilgotnymi jeszcze włosami wyszłam na dwór. Zamurowało mnie, ponieważ było ciemno - jakby środek nocy. 
      - Będę musiała wracać na piechotę.- powiedziałam do siebie patrząc na zegarek, który pokazał 22:58 oraz kilka nieodebranych połączeń od mamy. 
Oddzwoniłam do niej, mówiąc że straciłam poczucie czasu, że już wyszłam i kieruję się prosto do domu. Schowałam telefon z powrotem do torby i ruszyłam przed siebie. Na ulicach spokój i cisza. Nikt obok mnie nie przeszedł, dopóki nie musiałam skręcić w ciemniejszą uliczkę. Co chwilę patrzałam czy ktoś za mną nie idzie, bo miałam dziwnie przeczucie, że ktoś mnie śledzi.
   No i nie myliłam się - po chwili usłyszałam za sobą głośne kroki. Przyspieszyłam z mocno bijącym sercem, ale to i tak nic nie dało. Dwóch mężczyzn dogoniło mnie szybko. Poczułam jak jeden z nich łapie mnie za nadgarstek i zasłania drugą ręką usta. Próbowałam się wyrwać, ale niższy z napastników uderzył mnie otwartą dłonią w policzek. Gwiazdy stanęły mi przed oczami i zakręciło mi się w głowie. Stałam nadal w pionie tylko dlatego, że drugi chłopak mnie podtrzymywał. Po chwili poczułam jak jeden z nich wkłada mi ręce pod koszulkę. Znowu zaczęłam się wyrywać, ale dało to tylko kolejne uderzenie w twarz. Tym razem nogi ugięły się pode mną.
      - Kurwa.- usłyszałam za plecami.- Nie tak mocno, bo zaraz nam odleci.
      - Pierdol się.- odpowiedział winowajca.
Facet rozpiął moje rurki i ściągnął je do kostek. Rozpiął też rozporek w swoich spodniach. Na ten dźwięk przeszły mnie dreszcze. Dotarło do mnie, że za chwilę zostanę zgwałcona i zaczęłam płakać. Krzyknęłam stłumionym głosem kiedy mężczyzna brutalnie wbił się we mnie. Bolało, bardzo bolało, lecz nie miałam sił, żeby się jakkolwiek bronić - stałam jedynie, podrygując w rytm jego ruchów. Robił to przez pięć koszmarnie długich minut, ale to nie było koniec.. Przyszła kolej na drugiego... Chciał mnie puścić, ale kiedy poczuł, że spadam w dół szybko złapał mnie z powrotem. 
      - Ona nie ma już sił, żeby stać.- powiedział.
      - Słaba sztuka.- skomentował drugi.- Stanę obok Ciebie i przerzucisz ją do mnie.
Nagłe szarpnięcie rozbudziło mnie na krótką chwilę. Zaczęłam krzyczeć cienkim głosem, ale znowu któryś mnie uderzył, tylko tym razem w brzuch. Zgięłam się w pół z głośnym jękiem. Teraz miałam dreszcze na cały ciele. Otępiała poczułam jak drugi wszedł we mnie i wykonywał gwałtowne i nieregularne ruchy. Ten chłopak na moje szczęście skończył szybciej. Poczułam jeszcze jak mnie ubierają z powrotem i jeden przerzucił mnie sobie przez ramię, później była już tylko ciemność.
Zemdlałam.
   Obudziłam się w zimnym pomieszczeniu. Natychmiast poczułam pieczenie w TYM miejscu. Zwinęłam się, w kłębek mocno zamknęłam czy i zasnęłam z powrotem. Nie pamiętam co mi się śniło, ale nie były to raczej bajki.
   Kiedy poczułam promienie słoneczne niechętnie otworzyłam zaspane oczy. Mimowolnie przeciągnęłam się i wtedy poczułam, ze mam związane ręce. Rozejrzałam się zaskoczona i nagle wspomnienia poprzedniej nocy zalały mój umysł. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia gdzie jestem. Porwali mnie, zabrali moje rzeczy i na dodatek przywiązali do łóżka. To jest niedorzeczne. Zawsze uważałam na siebie, nigdy nie naraziłam się nawet rodzicom.. To dla mnie zupełnie nowa sytuacja. Wpatrywałam się tępo w przestrzeń. Nagle jakiś ładny chłopak wszedł po pokoju niosąc na tacy kawałek suchego chleba i szklankę wody. Chciałam coś powiedzieć, ale z mojego gardła wydobył się tylko skrzek, jakby zabijanej żaby. Odkaszlnęłam i spróbowałam jeszcze raz.
      - Gdzie jestem?- heh, udało się.- Możesz mi cokolwiek powiedzieć?
      - Przepraszam, wykonuję tylko rozkazy.- mruknął smutny.
      - Proszę.- jęknęłam.- Powiedz chociaż jak długo tu jestem?
      - Od 10 godzin.- szepnął i wyszedł.
      - Paa...- powiedziałam patrząc na zamykające się drzwi.
Po dłuższej chwili przeniosłam wzrok na tacę. Chwyciłam chleb, ale czerstwy wylądował gdzieś w kącie pokoju. Nie chciałam tu nic pić, pewna, że coś dosypali do wody, ale jednak pragnienie zwyciężyło. Szybko   szklanka zrobiła się pusta. Kiedy ją odstawiałam ją zakręciło mi się w głowie. "Dosypali tu coś" zdążyłam pomyśleć zanim zapadłam w sen.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jak po siódmym już rozdziale ? :)
Jak na razie jest to mój ulubiony rozdział ^.^
Ale czy wasz też ?
Skomentujcie, proszę :)
To dla mnie znak, że ktoś to jednak czyta i wielka motywacja ! :D
♥