25.05.2013

Rozdział 4

~dzień wyjazdu~
~oczami Soni~
   Nowy układ jest przepiękny. Poprzedni był szybki i wyzywający, a ten jest delikatny i spokojny. Beze mnie to już nie ta sama grupa, ale nic z tym nie zrobię. Muszę wyjechać.
   Mam jeszcze godzinę do wyjścia więc zdecydowałam się ostatni raz wybrać do ulubionego parku. Wzięłam ze sobą wczoraj kupiony pięknie oprawiony zeszyt. Postanowiłam pisać pamiętnik. Zaczynam nowe życie, więc warto spróbować.
   Usiadłam na ławce i otworzyłam zeszyt.
 Hej!
Nigdy nie pisałam pamiętnika i nie wiem jak zacząć, ale dobrym pomysłem będzie chyba przedstawienie się...
Mam na imię Sonia, ale przyjaciele wołają na mnie Mo, ponieważ nienawidzę swojego imienia. Za dwa miesiące będę pełnoletnia. Kocham tańczyć. Jestem mistrzynią województwa w solowych występach każdej kategorii.
Dzisiaj moje życie całkowicie się zmieni. Wylatuję do Londynu razem z tatą, który dostał tam pracę. Możliwe, że już nigdy nie wrócę tu, do Polski. Będzie mi brakowało mojej kochanej wariatki Natki. Jest jedyną osoba, która mnie rozumie i kocha za to kim jestem. 
Ale wracając do mnie. Teraz nawet cieszę się z tej przeprowadzki. Poznam nowych ludzi, zacznę chodzić do szkoły tanecznej. Może nawet znajdę chłopaka, kto wie?
Teraz muszę już kończyć, bo jeszcze spóźnię się na samolot.

Mo

  Skończyłam pisać, rozejrzałam się jeszcze i ruszyłam do domu. Ten pamiętnik to chyba nie najgorszy pomysł- pomyślałam i uśmiechnęłam się do siebie wchodząc do pustego mieszkania. 
      - Dobrze, że już jesteś.- przywitał mnie tata.- Pora się zbierać. Znieś walizki a ja zadzwonię po taxi.
      - Ok. Już idę.-odpowiedziałam i ruszyłam na górę.
Przez zakupy moja garderoba podwoiła swoją objętość więc mam do zniesienia trzy walizki. Oczywiście nie wszystkie są z ciuchami, bo przecież musiałam spakować cały pokój. Same książki, trofea taneczne i inne drobiazgi zajęły jedną torbę.
   Gdy skończyłam pod domem stał już mały busik. Mamy razem sześć dużych walizek, więc do mniejszego auta nie zmieścilibyśmy się. Tata spakował razem z kierowcą bagaże i możemy ruszać. 
      - Papa domku.- spojrzałam ostatni raz na dom, w którym mieszkałam od urodzenia i  wsiadłam do samochodu.
Jechaliśmy dłużej niż tata przypuszczał, a to wszystko przez korki na mieście. Spóźnieni biegliśmy w stronę odprawy, gdy nagle usłyszałam głos przyjaciółki.
      - Mo!!!- krzyczała.
      - Natka!- rzuciłam się w jej ramiona.
      - Zdążyłam jednak.- uśmiechnęła się.
      - Dziękuję. Będę tęsknić.- przytuliłam ją mocno.
      - Ej. Przecież nie widzimy się ostatni raz.- odwzajemniła uścisk.- Nie płacz, bo ja też zacznę- powiedziała widząc moje zaszklone oczy.- A wiesz jak to się skończy. Będę cała czerwona i do tego w smarkach bo nie zabrałam chusteczek.- spojrzała na mnie z krzywą miną.

~oczami Natki~
   Spojrzałam na nią swoją zawsze rozbawiającą miną i Mo nawet przez łzy się zaśmiała.
       - Napisz do mnie jak wylądujesz, dobrze?- spytałam
       - Oczywiście, że nie. Co ty sobie wyobrażasz?- powiedziała poważnym tonem
       - Nie?- udałam płacz.
       - Ty debilu kochany.- usłyszałam kolejny śmiech.- No raczej, że napiszę wariatko.
       - Wiedziałam!- krzyknęłam ostatni raz tuląc się do niej.
       - Muszę już iść.- powiedziała cichutko.
       - No tak. Jasne. Do zobaczenia.
       - Do zobaczenia.- odwróciła się i odeszła.
Poczekałam aż zniknie mi z oczu i ruszyłam do domu.

~oczami Soni~
   Ciężko było nie rozpłakać się, ale dałam radę- pomyślałam wchodząc do samolotu- teraz tylko muszę przeżyć pięć godzin lotu. Dobrze, że mam w torebce mp3. Bez tego wytrzymałabym może pół godziny, a gdzie reszta trasy...
   Do startu mamy jeszcze 15 minut więc zamówiłam herbatniki i colę. Usiadłam na właściwym miejscu i zaczęłam obserwować innych pasażerów. Znalazła się matka z dzieckiem, trochę staruszków i dużo ludzi w moim wieku. Pewnie jadą na wakacje- pomyślałam gdy podszedł do mnie jeden chłopak.
      - Cześć piękna.- powiedział.
      - Hej.- odparłam obojętnym tonem.
      - Mam na imię Marcin.
      - Hej Marcin.- przywitałam się.
      - A ty masz jakieś imię?- zapytał.
      - Tak, ale mów mi Mo.
      - Hej Mo.- powtórzył mnie na co roześmiałam się. Co Cię tak śmieszy?
      - Nasza wymiana zdań. Przepraszam, nie jestem zbyt grzeczna.- zarumieniłam się lekko, bo chłopak wydaje się być miły.
      - Nie szkodzi.- uśmiechnął się.- Po co lecisz do Londynu?
      -  Przeprowadzam się tam.
      - To chyba powinnaś się cieszyć, prawda?- zapytał.
      - Chyba tak, ale zostawiam tu przyjaciółkę, taniec i całe życie.- odpowiedziałam, a on otworzył szerzej oczy.- Co? Mam coś na twarzy?- przestraszyłam się.
      - To ty.- powiedział tylko.
      - No ja, ale o co ci chodzi?- nie zrozumiałam jego zachowania.
      - Ty jesteś Sonic? Królowa solówek?- rozpoznał mnie.
      - Tak, to ja.- przyznałam.
      - Hej! Chodźcie tu na chwilę!- usłyszałam jego podniesiony głos.
      - Co jest? Nie krzycz tak.- odpowiedział jakiś głos.- Już idziemy.
Po chwili moim oczom ukazała się grupa 10 ludzi.
      - To Sonic, królowa solówek. Poznajecie?- moje przezwisko sceniczne jest tandetne, ale przynajmniej każdy je pamięta.
      - Jejku. To naprawdę ty! To niesamowite! Co tu robisz? Kiedy turniej?- usłyszałam podniecone głosy.
      - Odpowiadając na każde pytanie. Tak, to faktycznie ja. Wiem, to niesamowite. Lecę do Londynu. Turniej jest 25 sierpnia, ale ja w nim nie biorę udziału.- widziałam już otwierające się buzie, więc podniosłam rękę by milczeli.- Uprzedzając pytania. Nie jadę na żaden obóz taneczny ani nic w tym stylu. Nie będę już tańczyć, bynajmniej nie w Polsce. Przeprowadzam się, a teraz chciałabym dostać swoje zamówienie.- skończyłam widząc jak stewardessa próbuje przejść przez tłum.
Wszyscy zgodnie się przesunęli i mogłam nareszcie napić się coli.
      - Dobrze. Nie będziemy już przeszkadzać, ale mamy jedną prośbę.- odezwała się jakaś dziewczyna.
      - Tak?-zapytałam ciekawa.
      - Możemy prosić o autografy?
      - Jasne.- odpowiedziałam zaskoczona.
Każdemu podpisałam się na karteczce, a jak ktoś nie miał to na ręce z obietnicą, że zrobi zdjęcie i wstawi w ramkę. Uśmiechnęłam się słysząc to, bo ludzie mówią zawsze że już nigdy nie umyją ręki, co jest moim zdaniem obrzydliwe.
   Na koniec zrobiliśmy zbiorowe zdjęcie, po czym każdy podziękował i udał się na swoje miejsce, bo usłyszeliśmy, że startujemy. Ja siedziałam już zapięta, więc tylko szybko napiłam się coli. 
   Po 10 minutach mogliśmy się odpiąć. Zrobiłam to z chęcią. Ułożyłam się wygodnie w fotelu, włączyłam mp3 i zamknęłam oczy. 

_______________________________________

Kolejny rozdział dodaję dzisiaj, ponieważ w przyszłym tygodniu będę poprawiać oceny i nie będę miała czasu na pisanie...
Miłego czytania :3
I pamiętaj CZYTASZ=KOMENTUJ 

21.05.2013

Rozdział 3

~oczami Natki~
   Obudziła mnie mama wołająca zza drzwi na śniadanie.
      - Już idę!- krzyknęłam do poduszki, ale chyba usłyszała bo po chwili rozległy się kroki na schodach.
Zwlekłam się z łóżka szybko ogarnęłam włosy i zeszłam na dół. Tam zjadłam szybko porcję płatków z mlekiem i wróciłam do swojego pokoju. Dzisiaj niedziela więc postanowiłam przeleżeć ją w łóżku oglądając ciekawe filmy i opychając się popcornem.

~oczami Soni~
      Skoro dzisiaj niedziela to wyciągnę Natkę na zakupy. Ostatnia taka okazja bo od jutra znowu szkoła i tańce. Spojrzałam na zegarek - 9.00. Idealnie. Jak się wyszykuję, zjem śniadanie i pojadę do przyjaciółki to będzie godzinka. Zostanie nam dużo czasu na szaleństwo w sklepach. Ucieszona z pomysłu wstałam z łóżka.
 ~w domu Natki~
      - Dzień dobry proszę pani.- przywitałam się z mamą Natki.
      - Witaj. Natalia jest u siebie w pokoju.- uprzedziła moje pytanie.
      - Dziękuję i przepraszam, że przychodzę w niedzielę.- odpowiedziałam.
      - Na pewno masz  ważny powód by przychodzić dzisiaj więc zmykaj już na górę.- uśmiechnęła się do mnie.
Odwzajemniłam to i ruszyłam na górę. Z rozmachem otworzyłam drzwi na co Natka podskoczyła na łóżku rozlewając sok. Zaczęłam się z niej śmiać. Przyjaciółka spojrzała krzywo, ale po chwili dołączyła do mnie. Jak już obie się uspokoiłyśmy to zapytała co tutaj robię.
      - Zabieram cię na małe zakupy.- odpowiedziałam.
      - Co? Jakie zakupy?- zdezorientowana zamknęła laptopa.
      - Normalne. Potrzebuję nowych ciuchów, no bo przecież wylatuję do Anglii.- bezradnie kiwnęłam głową.
      - Dobra. Daj mi chwilkę to ogarnę to.- pokazała siebie i rzuciła się w stronę łazienki.
      - Hahaha.- zaśmiałam się za nią.
Po chwili wyleciała umalowana w poszukiwaniu czystych rzeczy. Gdy znalazła odpowiednie zaczęła się przebierać nie zważając na moje towarzystwo. Chwyciła jeszcze torebkę i wyprowadziła mnie z domu.

~oczami Natki~
   Byłam podekscytowana. Kocham zakupy a jeszcze bardziej kocham zakupy z Mo. Wykorzystam też okazję u wezmę coś dla siebie. Przydałaby się letnia sukienka...
      - No to gdzie jedziemy?- zapytałam siedząc już w autobusie.
      - Zaczniemy od Starego Browaru.- odpowiedziała Mo.
      - Ok.- odparłam zdziwiona wyborem przyjaciółki.- Co się stało, że akurat tam chcesz jechać?
      - Mówiłam już, że chcę zaszaleć tym razem.- puściła do mnie oczko.
      - No to w drogę!- uśmiechnęłam się promiennie.

~w galerii~
~oczami Mo~
   Chodziłyśmy już dobrą godzinę po sklepach z rękami pełnymi toreb i siatek. Najbardziej jestem dumna z ostatniego zakupu - pięknej zielonej sukienki, która podkreśla kolor moich oczu i nienaganną figurę. Natka też znalazła sobie kilka rzeczy, między innymi czarną sukienkę i neonowe szpilki. Usiadłyśmy w końcu na jednej z ławek.
      - Ja jestem już zmęczona, nie wiem jak ty Natka.- spojrzałam na przyjaciółkę, ale ona mnie nie słuchała.- Ziemia do Natki. Ocknij się.- szturchnęłam ją.
      - Co?- zapytała zdezorientowana.
      - Nie co, tylko słucham a pytałam się czy ty też jesteś zmęczona.- powtórzyłam.
      - Może trochę. Powiedz mi czy ty tez widzisz tych chłopaków?- pokazała drugi koniec galerii.
      - No tak. I co z nimi?
      - Chodzi mi o to, że ten chłopak w koszuli jest megaaaa przystojny.- szepnęła do mnie teatralnie.
      - Podoba ci się tylko jeden z nich?- zapytałam śmiejąc się.- Ja to bym schrupała każdego po kolei.- spojrzałyśmy po sobie i wybuchnęłyśmy śmiechem, wtedy do nas podeszli.
      - Cześć dziewczyny.- zagadał jeden z nich.- Z czego się tak śmiejecie?
      - Eee tam. Nic ważnego.- odpowiedziałam skromnie.
      - Możemy do was dołączyć?- spytał inny chłopak.
      - Hmm...- spojrzałam na błagalny wzrok Natki.- Jasne. Jestem Mo, a to Natka.- przedstawiłam nas.
      - Ja mam na imię Bartek.- przedstawił się chłopak, który do nas zagadał.- Blondyn to Kuba, w koszuli stoi Michał, w czapce jest Mikołaj a mały dresiarz to Oskar.
      - Miło nam. Co tu robicie?- zagadnęłam.
      - Nudziło nam się więc wpadliśmy do KFC. A wy piękne widzę, że na zakupach.- uśmiechnął się zalotnie Bartek.
     - Tak.- opowiedziałam bo Natka cały czas zajęta była Michałem.- Wyjeżdżam za kilka dni więc musiałam dokupić trochę rzeczy.
Rozmowa jakoś się kleiła. Generalnie odzywałam się ja oraz Bartek z Mikołajem. Dwójka dorzucała parę słów co jakiś czas, a Michał i Natka zajęli się sobą. Po jakimś czasie powiedziałam, że pora już na mnie i przyjaciółkę.
      - Już idziecie?- spytał smutny Mikołaj.
      - Podajcie chociaż numery to popiszemy od czasu do czasu.- uśmiechnął się Bartek.
      - Ok.
Wymieniliśmy się wszyscy numerami i rozeszliśmy  w swoje strony.
      - Mam jego numer, mam jego numer- skakała z radości Natka.
      - Weź przestań bo ludzie wezmą nas za walnięte czy coś- szepnęłam teatralnie na co obie się roześmiałyśmy.
Na potwierdzenie moich słów kilka pań nas skomentowało, ale nie przejęłyśmy się tym.
      - Idziemy na autobus i do domu. Dalej.- pogoniłam przyjaciółkę.
      - No już idę, już idę.- powiedziała opanowując śmiech.
Poszczęściło nam się bo podjechał akurat jak doszłyśmy na przystanek. Po półgodzinnej jeździe Natka musiała wysiąść więc pożegnałyśmy się.

~oczami Natki~
~w domu~
   Byłam bardzo zadowolona z wyjścia. Spotkałam super chłopaka , z którym wymieniłam się numerem. Świetnie nam się rozmawiało. Dowiedziałam się, że  także jego pasją jest taniec, ale nie może tego robić na poważnie z powodów zdrowotnych.
   Po godzinach zakupowego szału byłam wykończona. Rzuciłam tylko torby koło szafy i zeszłam do kuchni zjeść coś. Znalazłam tylko biszkopty i sok. Wzięłam je na górę i postanowiłam obejrzeć do końca rano przerwany film.

~oczami Soni~
   Powoli zaczynałam się pakować chociaż do wyjazdu mam prawie tydzień. Stwierdziłam, że Londyn to nie koniec świata czy bezludna wyspa. Poznam nowych ludzi, poprawię swój angielski i może nawet znajdę chłopaka- myślałam pakując dzisiejsze zakupy w walizkę.
   Tata był zdziwiony nagła zmianą podejścia do przeprowadzki, a gdy zapytał dlaczego zbyłam to szerokim uśmiechem. W końcu mieszka tam One Direction, która fanka nie cieszyłaby się, że będzie tam mieszkać!
   Gdy już skończyłam pakować ciuchy zeszłam na dół zjeść coś. Po późnym obiedzie zaproponowałam tacie grę. Zgodził się.
      - To ja lecę po Monopoly!- krzyknęłam biegnąc już po schodach na górę.
Jest to nasza ulubiona gra. Możemy walczyć o miasta godzinami...
   Graliśmy do bardzo późna a i tak w tym czasie żadne z nas nie zbankrutowało. Gdy tata spostrzegł, że oczy same mi się zamykają to wysłał mnie do pokoju mówiąc, że jutro nie muszę iść do szkoły jak nie chcę. Podziękowałam i poszłam na górę.    

13.05.2013

Rozdział 2

Na początek chciałam bardzo przeprosić, że kolejny rozdział dodaję dopiero dzisiaj, ale miałam drobne problemy z komputerem.. :(
Mam nadzieję, że będzie się podobać tak samo jak pierwszy ;D
Komentujcie bo to bardzo motywuje!!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~oczami Soni~
   Obudziło mnie słońce wpadające przez okno.
      - Kurcze, że nie zasłoniłam wczoraj okna. Co ja wtedy ro...- zaczęłam, gdy nagle przypomniał mi się powód.- Ja nie chcę tam jechać. Nie mogę tam jechać.- zaczęłam mówić do siebie.
Wstałam z łóżka, otworzyłam okno by zaczerpnąć świeżego powietrza i udałam się do łazienki. Po 15 minutach wyszłam gotowa na spotkanie z tatą. Akurat pił kawę w kuchni.
      - Tato przepraszam za moje zachowanie. Zareagowałam tak ostro ponieważ przeraziła mnie ta wiadomość.- spuściłam głowę.
      - Nie jestem zł na ciebie za wczoraj.- spojrzałam na niego- Miałaś prawo tak zareagować. Pewnie każdy by tak zrobił. Naprawdę nie poradzę nic na to, że musimy się przeprowadzić. Londyn nie jest pewnie taki zły.- uśmiechnął się do mnie słabo.
      - Pewnie nie. No i nie powiedziałeś jeszcze kiedy wylatujemy.- odwzajemniłam uśmiech.
      - Za tydzień. O 15 mamy samolot.- no to popsuł humor.
      - Ok. Pójdę do Natki, a później na trening. Nie czekaj na mnie z obiadem.- wróciłam do pokoju po torbę i wyszłam.
Znowu zbierało mi się na łzy. Czułam, że wylecimy jeszcze przed końcem roku szkolnego. Najwyraźniej świadectwo odbiorę w Londynie. Teraz muszę tylko powiedzieć o tym Natce.

~oczami Natki~
   Jadłam śniadanie gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Rodziców nie było w domu więc wstałam jednocześnie myśląc kogo niesie o tej porze. Mo ma przyjść po mnie dopiero za trzy godziny.
      - Hej. Wpuścisz mnie czy będziesz się tak gapić?- usłyszałam.
      - Emm.. Sory. Wejdź.- odpowiedziałam.
      - Dzięki.- weszła rzucając torbę na ziemię.- Musimy pogadać.
      - Co jest takie ważne, że nie może poczekać tych trzech godzin, za które miałaś się zjawić?- zapytałam zaciekawiona.
      - Lepiej usiądź.- powiedziała pchając mnie na krzesełko w kuchni.
      - No dobrze. Spokojnie.
      - A więc wczoraj przy obiedzie dowiedziałam się o czymś...- wyraźnie bała się powiedzieć mi o tym.
      - Powiedz w końcu co się stało!- nie mogłam już wytrzymać ciszy.
      - Wylatuję do Londynu. Możliwe, że na stałe.
      - Co?!- dopiero po chwili dotarło do mnie co powiedziała.
      - Wylatuję do Londynu, chyba na stałe.- powtórzyła
      - Dobry żart. Przez chwilę myślałam, że mówisz serio.- spuściła głowę.- Ty nie żartujesz, prawda?
      - Niestety nie.
      - Opowiedz wszystko od początku.
Mówiła cichym łamiącym się głosem. Najbardziej zmartwiłam się, że nie będzie jej na turnieju, bo nawet jak wyjedzie wiem, że będzie o mnie pamiętać. Gdy skończyła obie płakałyśmy sobie w ramiona. Trwałyśmy tak chwilę w uścisku po czym powiedziałam:
      - No dobra. Starczy tego płakania. Idziemy do łazienki się ogarnąć- chwyciłam ją za łokieć.- a później zrobimy sobie dobre kakao. Co ty na to? Napewno się zgodzisz, bo przecież kochasz kakao.- uśmiechnęłam się, a ona tylko pokiwała głową
Po chwili byłyśmy z powrotem w kuchni. Zabrałam się za grzanie mleka. Siedziałyśmy chwilę w ciszy, aż nie wytrzymałam.
      - Błagam nie siedź tak cicho. Przecież to nie koniec świata, że wyjeżdżasz. To prawda, nic z tym nie zrobimy, ale damy radę.-zaczęłam gadać jak najęta.
      - Ty może dasz radę, ale ja nie. Nie chcę zostawiać ani ciebie ani tańca.
      - Ale musisz, a ja pomogę ci się z tym pogodzić- spojrzałam na zegarek- ale nie w tej chwili bo musimy iść na trening.
      - Szybko ten czas minął..

~na treningu~
~oczami Soni~
   Idzie mi dzisiaj fatalnie. Muszę to przyznać. A to wszystko przez tatę i nasz wyjazd. Najgorsze jest to, że opuszczam grupę i trzeba im to powiedzieć.
      - Sonia! Może byś się skupiła na tym co powinnaś robić?!- krzyczał na mnie co chwilę Michał.
      - Przepraszam. Naprawdę. To moja wina. powiedziałam po raz enty gdy cała grupa musiała znowu przerwać.
      - Może usiądź sobie na trochę? Wyciszysz się i wrócisz, dobrze?- zaproponował trener.
      - No dobrze, ale najpierw chciałabym wszystkim coś powiedzieć.- oczy całej grupy skierowały się na mnie.
      - Spokojnie Mo. Dasz radę.- usłyszałam przyjaciółkę i wzięłam głęboki oddech.
      - Za tydzień wyjeżdżam do Londynu. Przeprowadzam się być może na stałe.- powiedziałam głośno.
      - Ale chyba pojawisz się na WTT?- zapytał trener.
      - Nie jestem pewna. Lepiej stwórzcie nową choreografię. Przepraszam, że was zawiodłam.- Natka przytuliła mnie, a reszta grupy po chwili do niej dołączyła.
     - Wielka szkoda stracić tak wspaniałą tancerkę. Mam nadzieję, że pomożesz mi stworzyć nowy układ Soniu.- zaproponował Michał.
      - Oczywiście, że tak. Dziękuję bardzo.- jejku, ale super!
      - W takim razie na dzisiaj koniec. Odpocznijcie trochę i widzimy się za dwa dni.
      - Do widzenia.- odpowiedzieliśmy wszyscy chórem.

~oczami Natki~
      - Byłaś dzielna.- pocieszyłam na dworze Mo.- Tak naprawdę przez chwilę myślałam, że spękasz i wymyślisz coś innego.
      - Jesteś aż za bardzo szczera.- usłyszałam rozbawiony głos przyjaciółki.- Ale muszę przyznać Ci rację, bo myślałam o tym chwilę.
      - Hahaha.- rozbawiła mnie.- Bynajmniej teraz zabieram cię na lody.
      - No to szybko!- krzyknęła i przyspieszyła krok.
Najwyraźniej rozluźniła się po wyznaniu grupie, że wyjeżdża. To dobrze bo nienawidzę gdy jest smutna.

~oczami Soni~
   Nie wiem co bym zrobiła bez Natki. Ona jest dla mnie jak druga siostra. Szkoda, że nie ma przy mnie też Oli. Przydałby mi się jej punkt widzenia. Zawsze potrafi znaleźć dobrą stronę tego złego.
      - Dzięki za to wsparcie.- przytuliłam moją wariatkę.
      - Nie ma sprawy. Zawsze do usług.- puściła do mnie oczko.
      - Lepiej tak nie mów bo cię będę częściej wykorzystywać.- zaśmiałam się.
      - Polecam się na przyszłość.- powiedziała i razem zaczęłyśmy się śmiać.
Nagle deszcz zaczął padać, ale to i tak nie przekreśliło naszych planów. Zmieniłyśmy jedynie kierunek. Wybrałyśmy gorącą czekoladę w naszej ulubionej kawiarni - Starbucks Coffee.
   Zmokłyśmy trochę, więc Natka poszła złożyć zamówienie, a ja zajęłam stolik i zaczęłam wymyślać jak to będzie mieszkać w Londynie. Po chwili przyjaciółka przyłączyła się do mnie i śmiałyśmy się na cały głos rozbawione pomysłami jakie przychodziły nam do głów. Inni ludzie w kawiarni patrzyli na nas dziwnie, ale nie zwracałyśmy na to uwagi. Po godzinie stwierdziłyśmy, że warto już wracać. Natka zapłaciła i wyszłyśmy. Rozpogodziło się gdy siedziałyśmy w środku więc wybrałyśmy spacer.

~oczami Natki~
~w domu~
      - Już jestem!- krzyknęłam wchodząc do domu.
      - Natalia. Gdzie ty byłaś? Zamartwialiśmy się. Czemu nie odbierałaś jak dzwoniłam?- spytała zdenerwowana mama.
      - Przepraszam mamo. Miałam telefon w torbie, a byłam z Sonią na gorącej czekoladzie po treningu.
      - No dobrze, ale następnym razem napisz, że wrócisz później.
      - Oczywiście Mamuś.- przytaknęłam i ucałowałam ją.
Poszłam do swojego pokoju. Padłam na łóżko i zmęczona zasnęłam.

~oczami Soni~
~w domu~
      - O. Hej.- przywitał mnie zdziwiony tata wychodząc z kuchni.
      - No cześć. Powiedziałam grupie, że odchodzę, a trener zaproponował mi współpracę przy tworzeniu nowego układu.
      - No to świetnie. Zjesz coś? Obiad jest jeszcze ciepły.
      - Nie, dziękuję. Byłam z Natką na gorącej czekoladzie. Pójdę teraz do siebie.
      - Dobrze. Pamiętasz, że chciałaś iść na ostatnie zakupy, cokolwiek miałoby to znaczyć?
      - No jasne, że tak.- uśmiechnęłam się i weszłam na schody.
Włączyłam laptopa i zalogowałam się na twitterze. Zaatakowały mnie pytania o moje odejście z grupy. Napisałam na szybko, że odchodzę z powodów osobistych, podziękowałam za zainteresowanie i zamknęłam sprzęt. Założyłam słuchawki, włączyłam "Moments" i odprężyłam się.




04.05.2013

Rozdział 1

~oczami Soni~
   Za dwa tygodnie koniec roku szkolnego a za dwa miesiące Wielki Turniej Taneczny. Jest szansa, że tym razem moja grupa zdobędzie złoto.
      - Hej! Ziemia do Mo!- szturchnęła mnie Natka.
      - Jej. Przepraszam. Co mówiłaś?- zrobiło mi się głupio.
      - Mówiłam, że pora zbierać się na zajęcia z Michałem- powtórzyła.
      - Faktycznie. Lecimy jeszcze do mnie po torbę- powiedziałam.
Dotarłyśmy idealnie na czas. Całe szczęście bo trener byłby wściekły. Turniej zbliża się wielkimi krokami, a my jeszcze nie poznaliśmy całej choreografii.
      - No dobrze moi drodzy. Pora zacząć- usłyszeliśmy.
Rozmawiając z Natką w najlepsze zaczęłyśmy rozgrzewkę z grupą. Nasza rozgrzewka wyglądała jak osobliwy układ taneczny. Jest to dobry sposób na przygotowanie wszystkich mięśni do tańca. Gdy skończyliśmy chyba każdy jęczał z bólu, ale to i tak nic nie dało, bo trener odrazu zaczął nas ustawiać do ostatniej części układu.
      - Teraz pokażę ostatni fragment choreografii. Skupcie się bo jest bardzo trudny- spojrzał wymownie na mnie i przyjaciółkę- Polega on trochę na ostatnim tańcu z "Dirty Dancing". Na końcu poznanego do tej pory układu musicie przejść na boki sali wykonując gwiazdę. Pamiętajcie, że jesteście wtedy pomieszani. Teraz patrzcie. Wszyscy wykonujecie to (otwórz) z tym, że dziewczyny zaczynają biec w stronę chłopaków bo obrocie (44 s. filmiku) a wy musicie je złapać w ten sposób

ustawić się w kole wirując i na końcu przerzucić do kolegi po prawej. Wy je przechwytujecie, stawiacie na ziemi i koniec przedstawienia.- rozległy się pomruki niezadowolenia.- Nie ma nie. Dzisiaj skupimy się na złapaniu dziewczyn i utrzymaniu ich przez chwilę w górze. Do roboty!- zarządził trener
   Dwie godziny później Michał skończył zajęcia chwaląc nas. Z uśmiechami zaczęliśmy klaskać i rozchodzić się.

~oczami Natki~
~w domu~
   Dzisiaj na treningu było super, chociaż pomysł rzucania nami trochę mnie przeraził. Michał po raz kolejny udowodnił nam, że jesteśmy dobrzy. Wierzę, że w tym roku złoto będzie nasze.
      - Hej mamo! Już jestem!- krzyknęłam wchodząc do domu.
      - Witaj słoneczko. Myj ręce i do stołu bo obiad gotowy- uśmiechnęła się.
      - To dobrze, bo umieram z głodu- dałam mamie buziaka i pobiegłam do łazienki.
Chwilę później siedzieliśmy w trójkę przy stole opowiadając kto i jak spędził dzień. Gdy przyszła moja z ożywieniem zaczęłam mówić co działo się działo się na treningu. Nie mogłam powiedzieć jak wygląda choreografia. Takie były u nas zasady, a raczej tylko ta jedna. To i tak nie przeszkadzało mnie opowiedzieć najświeższych nowinek. 
      - Kojarzysz mamo Jessikę z osiedla? Chodzi do mojej klasy- zapytałam.
      - No tak- odparła zdziwiona pytaniem.
      - Jej rodzice się rozwiedli wczoraj- uśmiechnęłam się.
      - To nie jest zabawne. Nie śmiej się- zganiła mnie 
      - Przepraszam i znikam. Dziękuję za przepyszny obiadek- zrobiłam skruszoną minę.
Odniosłam talerz i poszłam do siebie. Na górze włączyłam muzykę i zabrałam się za czytanie książki.

~oczami Soni~
~po treningu~
   Biegłam na autobus. Kierowca był na tyle miły, że poczekał. Podziękowałam łapiąc oddech. Zajęłam wolne miejsce i włączyłam "More Than This". 
Dwadzieścia minut później stałam w kuchni rozmawiając z tatą.
      - Jak było na treningu?- spytał z grzeczności
      - Super! Dzisiaj poznaliśmy ostatni fragment układu na WTT- uśmiechnęłam się.
      - Trudny jest?
      - Może troszkę- nie mogłam powiedzieć, że uczyłam się latać, bo nie dość, że napewno by się przeraził to obowiązywał mnie regulamin.- Co na obiadek?
      - Pomidorowa- powiedział nalewając porcję do miseczki.- A ty idziesz umyć ręce najpierw.
      - Się robi szefie!- zasalutowałam dla zabawy i poszłam do łazienki. 
Jedząc opowiadał jak było w pracy. W pewnym momencie posmutniał.
      - Co się stało?- spytałam przejęta zmianą nastroju taty.
      - Chodzi o to, że mamy teraz bardzo duże zamówienie.- odpowiedział. 
      - To chyba powinieneś się cieszyć tato. Ale nie o to chodzi prawda?
      - Problem polega na tym, że muszę na ten czas tam pojechać- wyznał
      - No dobrze. Przecież mogę zostać sama. Nie pierwszy raz wyjeżdżasz- powiedziałam uśmiechając się w duchu.
      - Tym razem musisz jechać ze mną, bo nie wiem ile to zajmie czasu.
      - Uhhh... Ok. A gdzie jedziemy?- spytałam zrezygnowana
      - Właściwie to lecimy.- zrobił krótką przerwę.- Do Londynu.
      - Co?- zamurowało mnie.- Że gdzie?
      - No przeprowadzamy się do Londynu- powtórzył i spuścił głowę.
      - Ale ja nie mogę. Turniej za niecałe dwa miesiące, a po za tym mam tu przyjaciół. Nie zostawię tu Natki samej!- mówiłam coraz szybciej.- Nigdzie się nie ruszam!- krzyknęłam na końcu
      - Naprawdę mi przykro. Wiem ile dla ciebie znaczy taniec...
      - Nie!- przerwałam mu.- Właśnie, że nie wiesz. Jeśliby tak było nie kazałbyś mi teraz wyjeżdżać!- krzyknęłam znowu i uciekłam do swojego pokoju czując łzy pod powiekami.
Zamknęłam drzwi na klucz i rzuciłam się na łóżko płacząc głośno. Zawsze bolało mnie to, że tata nie popiera mojej pasji, ale nie usłyszałam jeszcze tak pustych słów od niego. Nie chcę ta jechać! No dobra. Może jednak chcę, ale nie teraz kiedy mogę wygrać to o co tak długo walczę. Poza tym mam tu przyjaciółkę i innych ważnych dla mnie ludzi. No właśnie, przyjaciółkę. Ciekawe jak jej o tym powiem. Nie wiem też kiedy wylatujemy. Mam nadzieję, że po zakończeniu roku szkolnego bo nie chciałabym odbierać świadectwa pocztą.
Przeleżałam tak dwie godziny rozmyślając nad wyjściem z tej sytuacji. Gdy uznałam, że jest późno i muszę się jeszcze wyspać na jutrzejszy trening poszłam wziąć szybki prysznic. Zmyłam też resztki makijażu, przebrałam się w piżamę i poszłam spać.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Ufff... Nareszcie koniec :)
Mam nadzieję, że będzie się podobać.
Będę wdzięczna za jakikolwiek komentarz!
Kocham was   xx.

Liebster Award

Nie do końca kumam o co w tym chodzi, ale ok ;)
Zostałam nominowana przez http://niall-fanfic.blogspot.com/  *__*


Pytania: 
1. Kim chcesz zostać w przyszłości?
Technikiem logistykiem 
2. Kogo najbardziej cenisz z One Direction?
Trudno powiedzieć... Chyba wszystkich tak samo ponieważ są jednością. 
3. Za co kochasz One Direction?
Pokazali mi, że trzeba działać by marzenia się spełniły. Wtedy wszystko jest możliwe.
4. Twoja ulubiona piosenka Justina Biebera?
Wszystkie jego piosenki są świetne. Trudno wybrać jedną.
5. Kiedy się urodziłaś?
25 sierpnia 1996r. 

6. Czy kiedykolwiek wsadziłaś tyłek w mrowisko?
Jeszcze nie mam pomysłów samobójczych więc nie. xD

7. Umiesz grać na gitarze?
Nie, ale bardzo bym chciała. :(
8. Jesteś towarzyska?
Zazwyczaj ;)

9. Przeklinasz?
Niestety tak, ale staram się to ograniczyć do minimum. 

10. Masz rodzeństwo?
Tak. Młodszą siostrę. 
11. Masz dobre relacje z ludźmi, którzy cię otaczają?
Staram się by tak było, chodź nie zawsze to wychodzi czyt. niektórzy są oporni ;)




Moje pytania:
1. Gdzie mieszkasz?

2. Jak dużą masz rodzinę? Tą najbliższą?
3. Czym chcesz się zajmować w przyszłości?
4. Kto jest twoim idolem?

5. Byłaś/byłeś na ich koncercie? 
6. Za co kochasz swojego idola? 
7. Umiesz grać na jakimś instrumencie?
8. Masz domowe zwierzątko?
9. Ile masz lat?
10. Do jakich fandomów należysz?
11. Lubisz występować publicznie?


Blogi, które nominuję: 
1. http://australianhoranslove.blogspot.com/
2. http://www.little-crazy-dreams.blogspot.com/
3. http://onedirectionbloger.blogspot.com/
4. http://nigdyniepatrzwstecz.blogspot.com/
5. http://mistakes-of-the-dead.blogspot.com/
6. http://little-things-niall.blogspot.com/
7. http://www.forever-aye-lost-amaryllis.blogspot.com/
8. http://onedirectionmylifeeveryday.blogspot.com/
9. http://youandior1d.blogspot.com/
10. http://onestryaboutonedirection.blogspot.com/
11. http://five-directions.blogspot.com/

To by było na tyle...
Kocham was xx.

^.^

Mam coś dla fanów Larry'ego  :D
Było to dwa dni temu na tt i postanowiłam podzielić się z wami gorącą historią z portalu 6obcy.pl
tu macie linka link
Miłego czytania  
xx.

03.05.2013

Prolog

   Zwykła dziewczyna. Nie wyróżniająca się w tłumie nastolatka. A jednak miała w sobie coś wyjątkowego. Kochała taniec. Był całym jej życiem. Zaczęła chodzić na lekcje mając 14 lat. Teraz należy do grupy wicemistrzów Polski i jest najlepszą tancerką w mieście.
   Jej życie jest idealne, lecz jedna decyzja zmienia je w katastrofę. Przygnębiona po rozwodzie rodziców i rozdzielona z ukochaną siostrą musi wylecieć do Londynu.
   Czy będzie zdolna zostawić przyjaciółkę, taniec i tytuł najlepszej tancerki?

02.05.2013

Bohaterowie


Sonia, 17 lat
Ma długie brązowe włosy i szaro-błękitne oczy.Nie lubi swojego imienia więc przyjaciele mówią na nią Mo - zdrobnienie od drugiego. Posiada przyjaciółkę Natkę. Jej pasją od dzieciństwa jest taniec. Grupa taneczna, której jest członkiem w zeszłym roku zdobyła srebro na Wielkim Turnieju Tanecznym. Kocha zespół One Direction oraz marzy by spotkać Nialla - jej ulubieńca.Uwielbia długie spacery o zachodzie słońca. Ma siostrę, która po rozwodzie rodziców zamieszkała z mamą w Krakowie, ona z tatą została w rodzinnym domu w Poznaniu. 



Natalia, 17 lat
Ma długie, kręcone rude włosy i czekoladowe oczy. Jest przyjaciółką Soni i od niej załapała pasję do tańca. Jest razem z nią w grupie tanecznej. Nie przepada za muzyką One Direction, ale podoba jej się Harry Styles. Uwielbia wygłupiać się w każdym możliwym miejscu a co za tym idzie lubi być w centrum uwagi. Jest szczęśliwą jedynaczką.



Ola, 15 lat
Młodsza siostra Soni. Jest długowłosą blondynką o czarnych oczach. Często zwierza się siostrze. To dzięki niej Sonia jest Directioner. Uwielbia sporty drużynowe. Myśli, że to tata był przyczyną rozwodu. Przeprowadziła się z mamą do Krakowa, gdzie zaczęła chodzić na zajęcia z koszykówki i piłki nożnej.




One Direction 19-22 lata

Harry Styles - jest najmłodszy z zespołu, chłopacy mówią o nim flirciarz, aktualnie nie ma dziewczyny.
Niall Horan - jako jedyny z One Direction pochodzi z Irlandii, kocha jeść i śmiać się, jest wolny.Zayn Malik - najprzystojniejszy z chłopaków, tworzy szczęśliwą parę z Perrie Edwards

Liam Payne - potajemnie kocha się w Danielle Peazer, ale boi się to wyznać
Louis Tomlinson - najstarszy z zespołu, ma dziewczynę Rebeccę, z którą się ciągle kłóci

Hejka! :)

Cześć wszystkim!
Na początek się przedstawię. Mam na imię Sonia. Mam 17 lat.
Jestem Directioner od miesiąca i kilka dni temu postanowiłam założyć bloga :)
Będę tu pisać jedną historię, ale jak napiszę imagina-oneshota też dodam ;)
Postaram się pisać jeden rozdział na tydzień.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Mile widziane komentarze (chociaż minka!) :D
Pierwszy rozdział dodam max do soboty.
Nie pogniewam się też jeśli będziecie promować mojego bloga  ;)

Pozdrawiam xx.