26.09.2013

Rozdział 13

*oczami Natki*

   Następnego dnia obudziłam się bardzo wcześnie. Głowa mnie rozbolała zaraz po otworzeniu oczu. Jęknęłam głośno i powoli podniosłam na łokciach, rozejrzałam się po pokoju. Kremowe ściany dobrze komponowały się w brązową pościelą i białymi meblami. Rozległo się pukanie do drzwi i po chwili ujrzałam w progu uśmiechniętą twarz Mikołaja.
      - Jak się czujesz?- zapytał.
      - Głowa mnie boli. Masz jakieś tabletki?
      - Jasne. Ogarnij się i zejdź na dół. Przygotuję śniadanie i leki.
Zamknął cicho drzwi, a ja wyplątałam się z pościeli. Poszukałam w komodzie bielizny i ruszyłam do łazienki zgarniając jeszcze wczorajsze ubrania. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i twarz i ubrałam się. Gotowa zeszłam na dół.
   Usiadłam przy stole odrazu zabierając się za tosty z dżemem. Mikołaj patrzył na mnie zaintrygowany kiedy pochłaniałam już dziesiątego z kolei.
      - Czemu tak patrzysz?- zapytałam z uśmiechem.
      - Cieszę się, że wracasz do zdrowia.
      - Hmm.. No okej. Masz te tabletki?
      - Tak, jasne.- wyciągnął z szafki za nim odpowiednie pudełko i podał mi je.
      - Dziękuję.

 *oczami Soni*

   Obudziłam się w pozycji leżącej. Coś po mojej prawej piszczało miarowo. Kiedy otworzyłam oczy ujrzałam zatroskany wzrok Louisa. To jest sen. Ja widzę Louisa Tomlinsona, to napewno musi być sen. Jęknęłam i zamknęłam oczy z nadzieją, że zaraz się obudzę. Jednak to na nic się nie zdało.
      - Mo, are you ok? Can you say something?(1)- usłyszałam jakiś głos.
Czemu on mówi po angielsku? Gdzie ja jestem? moje myśli szalały. Chciałam się poruszyć, ale kilka par rąk zatrzymało mnie w miejscu.
      - Please, don't move Mo.(2)- tym razem odezwał się ktoś mocno zachrypnięty.
Ile ich tu jest? Co jest grane?
      - Gdzie ja jestem?- ledwo wydobyłam z siebie głos.
      - English Mo, English.- powiedział trzeci z kolei głos.
      - Where I am?- po chwili namysłu odpowiedziałam.
      - In a hospital. You had an accident.(3)
      - Call a doctor Zayn.(4)- znowu zachrypnięty głos.
Ktoś otworzył i po chwili zamknął drzwi. Pozostałe głosy zaczęły rozmawiać zawzięcie między sobą. Próbowałam nadążyć za nimi, ale niewiele rozumiałam. Leżałam tylko z zamkniętymi oczami pogrążona we własnych myślach. Powoli odzyskiwałam czucie w całym ciele. Chciałam poruszyć prawą ręką, ale nie mogłam. Otworzyłam oczy zdziwiona, przez chwilę mrugałam przyzwyczajając się do ostrego białego światła i w końcu spojrzałam w dół. Gips unieruchamiał moją rękę od nadgarstka aż do połowy przedramienia.
      - Co się stało?- zapytałam na głos.- Emm.. What has happened to me?- poprawiłam się szybko.
      - You have broken an arm. I'm so sorry. It's my fault.(5)- ktoś podleciał do mnie.
      - Louis?- zapytałam zdziwiona rozpoznając twarz chłopaka.
   Nagle drzwi się otworzyły. Do pomieszczenia wszedł starszy mężczyzna w białym fartuchu i zaraz za nim czarnowłosy Mulat. Wszyscy odwrócili głowy w tamtą stronę.
      - Hello Mo. How are you feeling?(6)- przywitał się doktor.
      - Fine. Why I'm here?(7)- odpowiedziałam delikatnie podnosząc się na łóżku.
      - You have fall down an a street and unfortunately you've broken your arm.(8)
      - Ok, I remember that. How long do I have to stay here?(9)
      - Two days.
      - What?- zdziwiłam się.- Why?
      - We must be sure there's everything ok with you.(10)
      - Alright. Can I call my dad?(11)- teraz muszę przekazać jakoś te informacje tacie..
      - Yes, sure.- odpowiedział doktor i żegnając się wyszedł.
Jeden z chłopaków podał mi torebkę. Wygrzebałam z niej komórkę i szybko wybrałam odpowiedni m\numer.
      - Finally. To znaczy nareszcie!- zamieszał się tata.- Gdzie jesteś? Coś się stało?
      - Jestem w szpitalu, mam złamaną rękę.
      - Co?!- krzyknął.
      - Możesz przyjechać?- Porozmawiamy spokojnie.
      - No jasne. Gdzie jesteś?
      - Poczekaj. Where we are?- zapytałam chłopców.
Przekazałam tacie nazwę szpitala i rozłączyłam się.
      - Mo I'm so sorry. I ca't see you.(12)- odezwał się Louis załamany głosem.
      - Don't worry. I'm fine.- odpowiedziałam uspokajająco.
      - It was terrible. I saw you when you fall down and lost your consciousness.(13)
      - Where's Niall?- udałam, że nie słyszałam ostatnich słów. 
Obok mnie stało tylko czterech chłopaków, co wydało mi się trochę niepokojące. Liam wskazał na fotel po drugiej stronie sali. Blondyn leżał tam pogrążony we śnie.
      - Why is he sleeping?- zdziwiłam się,
      - He fall down too and he hit his head.(14)
      - Is he alright?
      - Yeah, he's just weak.(15)

*oczami Natki*

   Siedzieliśmy na kanapie w ciszy patrząc się pusto w tv. Każde z nas było pogrążone w swoich myślach.
      - Musisz w końcu wrócić do domu, wiesz o tym, prawda?- odezwał się Mikołaj.
      - Wiem..- spuściłam głowę.- Dzisiaj?
      - Jeśli chcesz.
      - Chyba tak.- odpowiedziałam niepewnie.- Tak, wróćmy dzisiaj.
      - Dobrze. Idź na górę ogarnąć się.
      - Jasne.- przytuliłam go szybko i wbiegłam po schodach.
Nie mam co pakować, bo wszystkie moje rzeczy zostały w tamtym strasznym miejscu. Pościeliłam za to łóżko i zgarnęłam brudne ubrania do kosza w łazience. Spięłam włosy w niestarannego warkocza i umyłam twarz. Spojrzałam jeszcze na siebie w lustrze i skrzywiłam się - mocno podkrążone oczy były bardzo widoczne na mojej bladej cerze. Do tego schudłam przynajmniej 5 kilo.. Ogólnie mówiąc wyglądam jak nie ja. Przełożyłam warkocza przez ramię i gotowa zeszłam na dół.
      - Dlaczego się nie przebrałaś?- zapytał chłopak gdy tylko mnie zobaczył.
      - Przecież nie mam nic innego..- skrzywiłam się.
      - Chodź.- chwycił mnie za rękę i zaprowadził z powrotem na górę.
Weszliśmy do sypialni, Mikołaj otworzył szafę i po chwili wyciągnął z niej dużą koszulkę z nadrukiem i jeansy jego byłej dziewczyny.
      - Proszę.- podał mi je.
Bez słowa odebrałam rzeczy i wróciłam do łazienki przebrać się. Tym razem na serio gotowa zeszłam odrazu do samochodu chłopaka. Uśmiechnęłam się do niego i z jego pomocą wsiadłam do wozu. Mikołaj zamknął jeszcze dom i przyłączył się do mnie. Szybko odpalił silnik i ruszył.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tłumaczenie angielskich zwrotów:
1 - Mo wszystko w porządku? Możesz coś powiedzieć?
2 - Proszę, nie ruszaj się Mo.
3 - W szpitalu. Miałaś wypadek.
4 - Zawołaj doktora Zayn.
5 - Masz złamaną rękę. Bardzo przepraszam. To moja wina.
6 - Dzień dobry Mo. Jak się czujesz?
7 - Dobrze. Dlaczego tu jestem?
8 - Upadłaś na ulicy i niefortunnie złamałaś rękę.
9 - Ok, pamiętam to. Jak długo muszę tu zostać?
10 - Musimy być pewni, że nic więcej ci się nie stało.
11 - Dobrze. Czy mogę zadzwonić do taty?
12 - Mo bardzo przepraszam. Nie widziałem cię.
13 - To było straszne. Widziałem jak upadasz i tracisz przytomność.
14 - On też upadł, uderzył się w głowę.
15 - Tak, tylko jest zmęczony.


Mam nadzieję, że większość była dla was zrozumiała :)
Napewno spytacie dlaczego pisałam po angielsku skoro Mo zna ang :P Odpowiedź brzmi: Mo tuż po przebudzeniu nie wiedziała co się stało, angielski wydawał jej się w tamtej chwili dziwnym pomysłem i nie była do końca świadoma  ;D 
Jak zwykle liczę na chociaż jeden komentarz.. Jeśli nie masz czasu wystarczy krótkie "fajny rozdział' czy "podobało mi się" :3 To nie jest dużo a przynajmniej będę wiedziała, że ktoś to czyta :)

No i jeszcze jedno. Kursywą są zapisane myśli Mo.

Do zobaczenia
Sonia xx   

05.09.2013

Rozdział 12

*oczami Mo*

   Stałam chwilę przed drzwiami. W końcu wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam dzwonek. Zamknęłam oczy. Jak usłyszałam szczęk zamka otworzyłam je. W progu przywitał mnie Harry.
      - W deszczu wyglądasz tak samo uroczo jak w słońcu.- puścił mi oczko.
Nie zrozumiałam zbyt wiele więc tylko się uśmiechnęłam. Chłopak zaprosił mnie do środka gestem ręki. Weszłam z mocno bijącym sercem. Dawno się tak nie denerwowałam. Harry zamknął szybko drzwi za mną i zaprowadził do salonu. Siedział tam tylko Liam i Zayn. Przywitałam się z nimi i usiadłam naprzeciwko, na fotelu.
      - Gdzie Louis i Niall?- zapytałam ciekawa.
      - Lou wraca od Eleanor,a Niall poszedł do sklepu bo zgłodniał.- odpowiedział ze śmiechem Zayn.
      - Zawsze głodny Nialler.- stwierdziłam po polsku.
      - Co?- zdziwili się wszyscy.
Zaśmiałam się i powtórzyłam to po angielsku. Muszę przyzwyczaić się do tego języka. Cała trójka zgodnie mnie poparła także śmiejąc się. Fajnie, że ich rozbawiłam.
      - Przepraszam, ze się nie odzywałem, ale przez ten tydzień mieliśmy dwa charytatywne koncerty i kilka wywiadów.- wytłumaczył się Liam kiedy ucichliśmy.
      - Rozumiem, nie miałeś czasu.- kiwnęłam głową.
Jak skończyłam mówić usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwi.
      - Jesteśmy.- charakterystyczny irlandzki akcent rozniósł się po domu.
Chłopacy ruszyli w ich stronę, a ja za nimi wstrzymując oddech. Zatrzymałam się z tyłu gdy Zayn z Liamem wzięli zakupy od Nialla.
      - Niall to jest Mo, o której ci opowiadaliśmy.- odezwał się Harry patrząc w moją stronę.
      - Cześć.- blondyn przytulił mnie.
Nie odpowiedziałam nic wdychając jego cudowny zapach, połączenie jakby cynamonu z kawą. Dziwna i zarazem idealna mieszanka. Odsunął mnie od siebie z szerokim uśmiechem. Zayn i Liam poszli do kuchni, a Harry z Lou byli zajęci sobą więc przeszliśmy do salonu sami.
      - Jesteś inna niż wszystkie fanki.- zauważył blondyn.- Myślałem, że podbiegniesz i zaczniesz mnie dusić.- zaśmiał się.
      - Nie mogłabym tak zrobić.- odpowiedziałam.
      - Dlaczego?- zapytał zdziwiony.
      - Wiem, że tego nie lubicie, a poza tym ja się tak nie zachowuję.
      - Jestem pod wrażeniem.- pokiwał z uznaniem głową.
      - Co? Mógłbyś powtórzyć?- nie zrozumiałam go.
      - Ciekawe podejście, zupełnie odmienne.
      - Yhym.- mruknęłam kiwając głową.
Tym razem zrozumiałam. Z moim angielskim jest coraz lepiej, ale nadal mam duże braki. Będę musiała wziąć jakieś korki albo coś takiego.
      - Gdzie mieszkasz?- Niall podtrzymał zwinnie rozmowę.
      - Teraz tutaj.
      - Teraz?
      - Tak, ale jestem z...
      - Niall! Liam chce zjeść Twoje żelki!- przerwał mi Zayn wybiegając z kuchni.
      - Przepraszam.- spojrzał na mnie i ruszył biegiem w stronę mulata.
Wybuchłam śmiechem widząc całą tą sytuację. Po chwili ruszyłam w tamtą stronę. W kuchni zastałam Zayna, który trzymał Niall bo ten chciał rzucić się na Liama. Payne na oczach blondyna zjadał jedna za drugą kolorowe żelki. Teraz to już naprawdę nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Ledwo stałam na nogach trzymając się za brzuch. Zwabieni hałasem przyszli także Harry i Louis. Szybko dołączyli do mnie. Kiedy Liam zjadł już wszystkie żelki odwrócił paczkę żeby pokazać blondynowi, że nie została ani jedna sztuka. Niall upadł nagle na podłogę i zaczął kołysać się w przód i w tył. Zrobiło mi się go żal. Podeszłam do chłopaków i położyłam rękę na jego ramieniu.
      - Nie przejmuj się, kupię ci następne.- powiedziałam cichutko.
Chłopak uśmiechnął się szeroko na te słowa, chwycił mnie za rękę i pociągnął w dół. Nie spodziewałam się tego i z całą siłą upadłam na blondyna. Spojrzałam na niego urażona, a on wybuchnął śmiechem. Nie mogłam wytrzymać i też się zaśmiałam. Jak już się uspokoiliśmy, wstałam poprawiając sukienkę, która podwinęła mi się w górę.
      - Coś do picia?- zapytał Liam przejmując rolę gospodarza domu.
      - Herbatę poproszę.- skinęłam głową.
      - Ja też.- krzyknął Niall.- Ale będę pamiętać o tych żelkach.- przypomniał chłopakowi grożąc palcem.
Nadal uśmiechając się wszyscy wróciliśmy do salonu. Ja zajęłam fotel naprzeciwko Nialla, obok niego na kanapie usiadł Zan, a Harry i Louis zajęli razem drugi fotel. Blondyn spojrzał na chłopaków po czym delikatnie kiwnął głową w moją stronę. Oczywiście wszystko zauważyłam.
      - Nie martwcie się. Nikomu nie powiem.- skierowałam wzrok na Loczka.
Chłopak momentalnie rozpromienił się i przysunął bliżej skonsternowanego Louisa.
      - Louis.- spojrzałam na niego.- Uśmiechnij się, proszę.- zrobiłam słodką minkę.
      - Oh, no dobrze.- nie mógł się powstrzymać i pokazał rządek białych zębów.
Odwdzięczyłam się tym samym. Policzki zaczynają mnie już boleć od tego.
      - Jesteś Larry Shipper?- zapytał Zayn.
      - Tak. Wiem, że Elounor istnieje przez Modest.- przytaknęłam.
      - Herbata dla Nialla i Mo.- Liam wszedł do salonu z tacą.
Kiedy dostałam już gorący napój chłopcy zaczęli pytać mnie o różne rzeczy. Opowiedziałam o swojej rodzinie, gdzie zamierzam chodzić do szkoły i inne błahostki. Natomiast nie zdradziłam skąd pochodzę. Chciałabym żeby dowiedzieli się o moim kraju sami, bez niczyjej pomocy. Chociaż ta ilość akcji na twitterze od Polish Directioners powinna otworzyć chłopakom oczy.- Jeśli nadal będziemy utrzymywać kontakt to za jakiś czas mogę im powiedzieć, żeby zwrócili uwagę na twitterowe trendy. Potrząsnęłam głową odpędzając niepotrzebne myśli.
      - Przepraszam, możesz powtórzyć?- uśmiechnęłam się do Louisa.
      - Warszawa.
      - Co?- zdziwiłam się.
      - Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że pochodzisz z Warszawy.- wyjaśnił.
Patrzałam tylko na niego oniemiała. Nie wiedziałam co powiedzieć. Tak szybko Louis rozszyfrował mój akcent?
      - Czemu tak myślisz?- zapytałam ostrożnie.
      - Mówisz trochę sztywno, jakbyś bała się, że popełnisz błąd.- wzruszył ramionami.
      - Aha.- dzięki Gabe'owi wiedziałam co powiedział bo tamten chłopak użył dokładnie takich samych słów.
      - Zgadłem?- poprawił się na fotelu chwytając Harry'ego w pasie żeby nie spadł z jego kolan.
      - Uroczo razem wyglądacie.- zmieniłam temat uśmiechając się do zakochanej pary.
Styles odwzajemnił ten gest i przytulił się do niższego chłopaka. Po dłuższej chwili oderwałam od nich wzrok. Liam i Zayn rozmawiali o czymś zawzięcie, a Niall przyglądał mi się uważnie. Gdy to spostrzegłam zarumieniłam się delikatnie i spuściłam wzrok. Blondyn zaśmiał się cicho na co podniosłam głowę.
      - Ładnie wyglądasz gdy się rumienisz.- powiedział pochylając się w moją stronę.
      - Dziękuję.- odparłam skromnie.
      - Wiecie co?- Irlandczyk podniósł głos by wszyscy zwrócili uwagę na niego.- Zgłodniałem. Idziemy na miasto?
      - Hmm.. Można o tym pomyśleć.- odpowiedział mu Zayn.
      - Ktoś jeszcze głodny? Ręka w górę.- dodał Liam.
Oprócz Nialla i mnie zgłosili się jeszcze Harry, Zayn i Liam.
      - No to jedziemy.- krzyknął uśmiechnięty blondyn.
      - Ale gdzie?- zapytałam.
      - Nando's!- odpowiedział skacząc po pokoju.
Wszyscy przytaknęli zgodnie. Zabrałam torebkę i ruszyłam za chłopakami. Ja razem z Niallem i Zaynem wsiedliśmy do sportowego wozu mulata, a Liam, Harry i Lou zajęli auto Loczka.
   Po kilku minutach zaparkowaliśmy przed restauracją. Zayn jak dżentelmen otworzył mi drzwi. Podziękowałam z uśmiechem. Nagle Niall podleciał do mnie i krzyknął "She's mine" do Malika. Wybuchnęłam śmiechem przytulając blondyna. Skądś dobiegł głos Louisa.
      - Ej! To mój tekst.- oburzył się.
      - No i co z tego?- zapytał chłopak pokazując mu język.
      - Ty niewdzięczniku.- błękitnooki rzucił się na niego ze śmiechem zapominając, że Niall trzyma mnie w objęciach.

~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że podoba się spotkanie Soni z jej idolami :)
Osobiście myślę, że to jeden z moich lepszych rozdziałów, chociaż za dużo piszę dialogów :P
Taki już mój styl pisania i nic z tym nie zrobię ;)
Chyba nie ma za dużo powtórzeń, no nie ? Starałam się jak mogłam z nie powtarzaniem imion chłopaków, co było trudne, ale OK :D
Jak tam pierwsze dni szkoły ? Macie już jakieś zadania domowe ? Ja tak, z anglika >.<

Buziaki
Sonia xx.

28.08.2013

Rozdział 11

Kurcze.. Nie wiem co powiedzieć.. Tak bez słowa zniknęłam na ponad 3 tygodnie.. Chyba zasługujecie na wielkie przeprosiny.. Ale to później, teraz łapcie nowy rozdział ;3
~~~~~~~~

   Z pomocą chłopaka szybko wróciłam do moich ubrań. kiedy zakładałam buty, cicho otworzył drzwi. Rozejrzał się czy nie ma nikogo na korytarzu i skinął na mnie ręką. Zerwałam się z podłogi i razem wyszliśmy z pokoju. Chwycił mnie mocno za rękę i prowadził wzdłuż rzędu różnokolorowych drzwi. Zza niektórych dochodziły dziwne odgłosy, które przyprawiały mnie o ciarki na całym ciele. Chłopak zatrzymał się nagle, a ja pochłonięta myślami wpadłam na niego. Chciałam przeprosić, ale zakrył i usta ręką i pokazał, że mam być cicho. Kiwnęłam głową na zgodę.
      - Zostań tu.- szepnął i zniknął  za rogiem.
Ciekawa podeszłam do zakrętu i ostrożnie wyjrzałam. Chłopak szedł w stronę wielkiego faceta siedzącego za biurkiem.
      - Już skończyłeś?- zdziwił się mężczyzna.
      - Tak. Dziewczyna padła raz-dwa zmęczona.- powiedział pewnie stając przed nim.
      - Był z niej chociaż jakiś pożytek?
      - Ne było najgorzej.- mój wybawca machnął ręką.- Ej. Jak tu szedłem słyszałem niepokojące krzyki zza zielonych.
      - Naprawdę?- facet spojrzał niepewnie w moją stronę, a ja szybko cofnęłam się przestraszona, że mnie zauważył.- Pójdę sprawdzić.- usłyszałam zgrzyt odsuwanego krzesełka.
Mężczyzna zrobił kilka głośnych kroków i rozległ się głuchy łoskot.
      - Natka.- zawołał chłopak.
Wyjrzałam niepewnie i zobaczyłam jak czarnowłosy chwyta za nogi mężczyznę próbując zabrać go ze środka pomieszczenia. Podbiegłam do niego. Razem jakoś posadziliśmy faceta na krzesełku i ułożyliśmy tak by wyglądał na pogrążonego we śnie. Chłopak poprawił mu jeszcze wygniecioną koszulkę i wyprowadził mnie z budynku. Przeszliśmy kilka metrów do jego samochodu. Pomógł mi wsiąść, szybko obszedł wóz i sam zajął miejsce kierowcy. Odpalił silnik i z piskiem opon odjechaliśmy z tego strasznego miejsca. Nadal trochę oszołomiona skuliłam się na fotelu i zapadłam w niespokojny sen.
     
     ***
      - Obudź się Natalka.- delikatny głos szeptał do mojego ucha.- Skarbie jesteśmy na miejscu.
Ziewnęłam przeciągle i powoli otworzyłam oczy przyzwyczajając je do porannego światła. Rozejrzałam się niepewnie, ale na widok chłopaka po mojej lewej uśmiechnęłam się.
      - Gdzie ja jestem?- zapytałam.
      - W moim aucie pod moim mieszkaniem.- odpowiedział.- Nie znam Twojego adresu więc przyjechaliśmy tutaj, a poza tym to musisz się ogarnąć zanim zawiozę cię do rodziców.
      - Dziękuję.- odpięłam pas bezpieczeństwa, który dziwnym sposobem był zapięty i przytuliłam chłopaka.- Za wszystko.
      - jesteś taka spokojna..- powiedział kiedy wróciłam na swoje miejsce.
      - A jaka miałabym być?- zdziwiłam się.
      - Inne dziewczyny po takich przeżyciach długo dochodzą do siebie.- stwierdził beznamiętnie.
Po tych słowach, przed moimi oczami ukazała się scena sprzed kilku dni. Poczułam na całym ciele zimne dreszcze a na dole nieprzyjemne pieczenie. Łzy zaczęły niekontrolowanie lecieć z moich oczu. Zaczęłam głośno szlochać.

~oczami Mo~

   Od godziny latam po domu szykując się na spotkanie z Niallem. Tak naprawdę to będą tam wszyscy, ale chcę zrobić dobre pierwsze wrażenie na blondynie i drugie na reszcie. Brzmi to dość zabawnie, ale taka jest prawda. Poprzednie spotkanie z chłopakami nie wypadło najlepiej - ja, cała mokra z rozmazanym makijażem kontra czterech doskonałych chłopaków. Każda dziewczyna na moim miejscu spaliłaby się ze wstydu, ale Mo nagle zachciało się być odważnej i nawet z nimi rozmawiała.
   Zaśmiałam się na wspomnienie tego pięknego dnia. Wrzuciłam ostatnie potrzebne rzeczy do torebki i nareszcie mogłam się przebrać w sukienkę, którą wybrała siostra. Jeszcze tylko lekki makijaż, wygodne buty i mogę wychodzić.
      - Idę tato!- krzyknęłam schodząc na dół.
      - Baw się dobrze skarbie.- odpowiedział stając naprzeciwko mnie.- Wyglądasz przepięknie.- obejrzał mnie dokładnie z każdej strony i na koniec pocałował w czoło.
      - Dziękuję. Postaram się wrócić przed 23.
Uścisnęłam go jeszcze i wyszłam z domu. Całe szczęście, że dzisiaj jest ładna pogoda, inaczej mogłabym wyglądać podobnie jak poprzednim razem. Zamówiona wcześnie taksówka stała na podjeździe. Szybko wsiadłam do niej i podałam kierowcy adres, który dostałam dzisiaj rano od Liama na komórkę.
   Podróż ciągnęła się w nieskończoność, a ja coraz bardziej się denerwowałam. Po 20 minutach jazdy zapłaciłam należne pieniądze i na drżących nogach podeszłam do znajomych już drzwi.

~oczami Natki~

   Chłopak momentalnie znalazł się obok mnie na fotelu i objął delikatnie. Mówił cicho i powoli żebym się uspokoiła, ale podziałało to odwrotnie - jeszcze bardziej płakałam. Nie wiedział co ma robić, patrzał na mnie bezradnie kiedy zalewałam się łzami. Zapewne postanowił przeczekać ten mój stan bo zamilkł i tylko kołysał nami spokojnie. 
   Po dłuższej chwili w aucie nastała cisza. Wylałam już chyba wszystkie łzy. Dawno tak nie płakałam.
      - Mogę chusteczkę?-  zapytałam oddychając nierówno.
Chłopak bez słowa otworzył schowek, wyciągnął całą paczkę i podał mi ją. Uśmiechnęłam się słabo i zaczęłam wycierać mokre policzki.
      - Już jest ok.- powiedziałam kiedy skończyłam.
Skinął głową i wrócił na swój fotel. Wyciągnął kluczyki ze stacyjki wychodząc z auta, obszedł szybko wóz i pomógł mi wysiąść. Po chwili otwierał drzwi do mieszkania.
   W środku zaczęłam rozglądać się z ciekawością. Standardowy salon połączony z nowoczesną kuchnią. Chłopak poprowadził mnie dalej, do jego sypialni. Usiadłam na łóżku kiedy on szukał w szafie rzeczy dla mnie. Wyciągnął dużą koszulkę, spodnie dresowe i... damskie majtki.
      - Kiedyś należały do mojej dziewczyny, ale nigdy nie miała ich na sobie.- wytłumaczył widząc moją zaskoczoną minę.- Nie zdążyła. Kilka dni po ich zakupie miała wypadek.
Chciałam spytać o szczegóły, ale jego zbolały wzrok skutecznie mnie powstrzymał.
      - Tam jest łazienka.- wskazał ręką drzwi naprzeciwko sypialni.- Na wieszaku znajdziesz czyste ręczniki.
Podziękowałam i udałam się we wskazane miejsce. Pewna, że dokładnie zamknęłam łazienkę na klucz, zaczęłam ściągać z siebie ubrania. Weszłam do kabiny puszczając gorącą wodę. Parzyła w skórę, ale nie zwracałam na to uwagi. Przez chwilę stałam tylko pozwalając ostatnim łzom spłynąć. Kiedy przestałam płakać zabrałam się za dokładne wyszorowanie całego ciała i włosów. Po półgodzinnym myciu wreszcie poczułam się czysta. Zamknęłam wodę, chwyciłam ręcznik i owinęłam się nim ciasno. Włosom pozwoliłam opaść na plecy, by same się wysuszyły. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam myśleć nad tym co mnie spotkało i dlaczego akurat mnie.
      - Mogłam zadzwonić d taty, żeby po mnie przyjechał.- jęknęłam chowając twarz w dłoniach.
Wypuściłam głośno powietrze i sięgnęłam po ubrania od chłopaka. Skądś go znam, tylko nie mogę sobie przypomnieć skąd dokładnie. Założyłam wszystko, ręcznik odwiesiłam na grzejnik i wyszłam z łazienki. Niepewnie skierowałam się do kuchni. Dobrze wybrałam, bo już przy sypialni poczułam zapach gorących naleśników. Mój żołądek dał o sobie znać głośnym burczeniem. Z kuchni dobiegł cichy śmiech. Spojrzałam na chłopaka wymownie i usiadłam przy stole.
      - Ktoś tu chyba jest głodny.- zagadał z uśmiechem.
      - Nawet nie wiesz jak bardzo.- odpowiedziałam.- Przez cały czas dostawałam tam czerstwy chleb i szklankę wody.- szepnęłam i skuliłam się na krześle.
      - Spokojnie. Tutaj nikt nic ci nie zrobi.- przytulił mnie jednym ramieniem, jednocześnie kładąc pełny talerz przede mną.
      - Smacznego.- powiedział i wrócił do smażenia następnych naleśników.
Od razu odgryzłam spory kawałek. Bardzo słodkie, ale właśnie takie lubię najbardziej. Zjadałam wszystko powoli, delektując się każdym kęsem. Kiedy kucharz chciał podać mi następne, odmówiłam.
      - Na razie wystarczy, dziękuję.- uśmiechnęłam się szeroko, czując jak przybywają mi siły.
Chłopak pokiwał głową i odłożył ciasto do lodówki.
      - Skąd znasz moje imię?- zadałam pytanie, które cały czas chodziło mi po głowie.
      - Nie pamiętasz mnie?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
      - Wydajesz się znajomy, ale nie jestem pewna gdzie cię widziałam.- zamyśliłam się.
      - Cztery lata temu, na Twoich urodzinach.- powiedział tylko chłopak.
      - Jesteśmy rodziną?
      - Tak.
      - Daleką?
      - Nie bardzo.
      - Kuzyn?
      - Zgadłaś. A imię?- spojrzał na mnie z zadowoleniem.
Milczałam przez chwilę próbując przypomnieć sobie imiona wszystkich kuzynów.
      - Adam, nie, Jacek tymbardziej.- myślałam na głos, a chłopak kiwał przecząco głową.- Michał?- zapytałam pewna siebie.
      - Znowu nie. Mikołaj.- odpowiedział.
Zrobiłam wielkie oczy ze zdziwienia. Teraz już pamiętam. Te cztery lata temu był małym, pulchnym chłopcem, z którym nikt nie rozmawiał. Teraz jest wyższym ode mnie o głowę, wysportowanym, przystojnym nastolatkiem. Chyba. 
      - Misiek?- odezwałam się patrząc na niego z niedowierzaniem.
      - Hmm.. 
      - Coś ty zrobił z włosami?- szepnęłam delikatnie dotykając kruczoczarnych kosmyków na jego głowie.
      - Słodki rudzielec zamienił się w czarnego przystojniaka- zaśmiał się.
Przeszliśmy do salonu rozmawiając o nim. Mikołaj usiadł na sofie, a ja skuliłam się tuż obok niego. Objął mnie ramieniem i przykrył kocem. Nie zwracaliśmy uwagi na godzinę, ale kiedy było już całkowicie ciemno za oknami oczy same zaczęły mi się zamykać. Misiek siłą wygonił mnie do łóżka. Jak leżałam już wygodnie, nakrył mnie kołdrą. Zgasił jeszcze duże światło, zostawiając małą lampkę nocną, pocałował mnie w czoło i wyszedł. Zasnęłam szybko, zmęczona.

~~~~~~~~~~~~~~~
I jak? Mam nadzieję, że podoba się sposób w jaki Natka "wydostała się" z tego miejsca. ;D
No i jeszcze raz bardzo was PRZEPRASZAM za to czekanie.. Na dodatek bez jakichkolwiek informacji z mojej strony :/ Należą mi się teraz hejty :P
Ale na usprawiedliwienie mam to, że uczyłam się do poprawki z matmy, którą ZDAŁAM :D aaaaawww yeeaahhh xD
no nic. na pocieszenie i w nagrodę za wytrwałe czekanie obiecuję, że do końca tygodnia pojawi się rozdział 12 :)

Kocham was miśki ;*
Sonia. 

03.08.2013

Liebster Award





,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów  więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Mój blog został po raz drugi nominowany do Liebster Award!
Nominowała mnie Asia, autorka http://helloimasia.blogspot.com/
Wielkie dzięki kochana <3


Pytania Asi:
1. Jak masz na imię?
Sonia :)
2. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Słuchać muzyki, śpiewać, tańczyć i pisać ;D
3. Skąd pomysł, żeby pisać bloga?
Po prostu pewnego dnia stwierdziłam, że co to wymyślam warto przelać na papier.. Ale to było dla mnie za mało, chciałam się tym z kimś podzielić. W ten sposób powstał blog  ;)
4. Ile masz lat?
W sierpniu będę obchodzić 17 :pp
5. Jak ma na imię Twój najlepszy przyjaciel/przyjaciółka?
Natalia, ale zawsze mówię na nią Natka ^.^
6. Z jakiego województwa jesteś?
Wielkopolska :3
7. Jakie miejsce chciałabyś odwiedzić na wakacjach?
Paryż, Moskwę, LA i Rzym ;D
8. Byłaś za granicą?
Niestety nie :/
9. Jak masz na drugie imię?
Monika, po mamie :>
10. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Spotkać moich idoli na żywo, porozmawiać z nimi :')
11. Masz zwierzę?
Tak, bezimienną kotkę xD




Nominuję:
http://xstatuesxx.blogspot.com/
http://stranger-and-more-stranger.blogspot.com/
http://things-i-ll-never-say.blogspot.com/
http://how-could-she-know.blogspot.com/
http://fiveboyschangemylive.blogspot.com/
http://trust-believe-promise.blogspot.com/
http://mojeopowidanieoonedirection.blogspot.com/
http://larryporn.blogspot.com/
http://harrys-slave-tlumaczenie.blogspot.com/
http://bad-boy-horan-tlumaczenie.blogspot.com/
http://mistakes-of-the-dead.blogspot.com/


Moje pytania:
1. Długo piszesz bloga?
2. Wolisz towarzystwo ludzi czy odosobnienie?
3. Jakiej muzyki słuchasz?
4. Co Cię irytuje?
5. Najdziwniejsza rzecz jaką widziałaś/łeś?
6. Masz rodzeństwo?
7. Jaki jest Twój ulubiony kolor?
8. Wolisz lato czy zimę?
9. Mieszkasz w mieście czy na wsi?
10. Ile masz lat?
11. Jak masz na imię?

To by było chyba na tyle ^.^
Zapraszam gorąco do czytania nominowanych przez mnie blogów ;D
Następny rozdział pojawi się gdzieś w połowie przyszłego tygodnia. Mam nadzieję ;P
Miłego OSTATNIEGO miesiąca wakacji :**

Sonia xx

02.08.2013

Rozdział 10

*oczami Natki*

   Nie śpię już od kilku godzin i nikt przez ten czas nie pojawił się w pokoju. Nawet chłopak od chleba. Wyobraźnia zaczyna podsuwać mi różne pomysły, dlaczego mnie tu przetrzymują. Cichy trzask otwieranego zamka sprowadził mnie na ziemię. Z ciekawością spojrzałam w tamtą stronę.
      - Och..- mruknęłam rozczarowana widząc obcą twarz.
      - Wstawaj księżniczko.- rzucił odwiązując moje ręce.
Z ulgą zaczęłam rozmasowywać zdrętwiałe nadgarstki. Zauważyłam sino-czerwone pręgi w miejscu, gdzie jeszcze chwilę temu były liny. Przyglądałam się im nie czując żadnego bólu kiedy nieznajomy prowadził mnie korytarzem. W końcu zatrzymał się przed pomalowanymi czerwoną farbą drzwiami.
      - Wchodź do środka maleńka.- odezwał się mężczyzna otwierając je.
      - Czemu mnie tu przyprowadziłeś?- udało mi się szepnąć.
      - Nie zadawaj pytań, bo może ci się za to oberwać.- powiedział wpychając mnie do pokoju.
Kiedy tylko przekroczyłam próg zatrzasnął za mną drzwi. W pomieszczeniu było ciemno więc zaczęłam szukać na ścianie włącznika. Po chwili z zadowoleniem klepnęłam w niego ręką, a duży żyrandol oświetlił pokój. Wyglądem przypomina komnatę wampira - wszystko w czerwieniach i czerniach. Większość miejsca zajmuje ogromne łoże stworzone jakby na cztery osoby. Od razu podeszłam do niego delikatnie dotykając materiału na nim.
      - To chyba aksamit.- szepnęłam i usiadłam na brzegu.
Za chwilę leżałam już na nim czując przyjemne zimno od dołu. Po głowie cały czas chodziło mi pytanie, dlaczego tamten facet mnie tu przyprowadził. Moje rozmyślania po raz kolejny przerwał szczęk otwieranych drzwi. Podparłam się na łokciach, żeby lepiej widzieć gościa.
      - Hej mała.- uśmiechnął się chłopak z tacą.
      - No hej.- odpowiedziałam podchodząc do niego.- Możesz mi powiedzieć, dlaczego zostałam tu przeniesiona?
      - Dzisiaj będziesz miała pierwszego klienta.- szepnął.- Przestań zadawać pytania, albo ci się zaraz oberwie.- podniósł głos.
      - O czym ty mówisz?- spytałam zdezorientowana.
      - Jedz to. Za godzinę przyjdę sprawdzić czy taca jest pusta.- odwarknął i wyszedł trzaskając drzwiami.
Kiedy przebrzmiał ten dźwięk spojrzałam w dół. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia. Na tacy znajdowała się szklanka soku, porcja sałatki, mały kotlet i ziemniaki. Uśmiechnęłam się i usiadłam przy stoliku. Szybko zabrałam się za jedzenie.

~~~~~~

      - Mogłabym iść do łazienki?- zapytałam kiedy tylko chłopak pojawił się w pokoju.
      - Jasne. Chodź za mną.- powiedział otwierając drzwi.
Chwycił mnie mocno za łokieć, aż się skrzywiłam. Domyśliłam się, że przy innych musi grać twardziela. Po krótkim marszu wprowadził mnie do damskiej łazienki i sam wszedł zaraz za mną. Spojrzałam na niego dziwnie, ale chłopak tylko przyparł mnie do ściany i zaczął szybko mówić.
       - Jesteś w poważnych tarapatach. Ktoś zamówił Ciebie. Za jakieś dwie godziny przyjdzie do pokoju, w którym aktualnie jesteś. Musisz go słuchać, wykonywać wszystko tak, jak potrafisz najlepiej. Zaraz po wizycie przyjdę jeszcze raz, żebyś się wykąpała. Wtedy powiem ci więcej, a teraz rób co musisz, nic nie mów i jak wyjdziemy chwyć się za policzek i zacznij płakać. Zrozumiałaś?
      - T..tak.- zająknęłam się.
Chłopak stanął przodem do drzwi opierając o nie czoło. Szybko załatwiłam potrzeby fizjologiczne, umyłam twarz i powiedziałam, że możemy wychodzić. Potrafię rozpłakać się na zawołanie, więc to była kwestia minuty jak łzy leciały obficie z moich oczu. Zakryłam jeszcze tylko prawy policzek i wyszliśmy. Mój wybawca przybrał wojowniczą minę i wypchnął mnie za drzwi. W pokoju wytarłam mokrą twarz. Uśmiechnęłam się zadowolona i wróciłam na łóżko. Szybko zasnęłam.

~~~~~~

      - Wstawaj mała.- ktoś szturchał mnie w ramię.
Obróciłam się na drugi bok mrucząc, żeby sobie poszedł, ale on nie przestawał. Otworzyłam oczy i krzyknęłam przerażona. Twarz chłopaka znajdowała się zaledwie kilka centymetrów od mojej. Zaśmiał się i wstał, ja przetarłam oczy i poszłam w jego ślady. 
      - Musisz się w to przebrać.- podał mi małą paczuszkę.
      - To dla klienta.- raczej stwierdziłam niż zapytałam, ale i tak chłopak potwierdził moje słowa.
      - Niestety.- przytulił mnie pocieszająco.- Nawet się nie przedstawiłem. -puścił mnie i wyciągnął rękę.- Łukasz, ale możesz mówić Luka.
      - Natalia, w skrócie Natka.- Dlaczego mi pomagasz?
      - Nie powinnaś się tu znaleźć.
      - Chyba żadna dziewczyna na to nie zasługuje.- poprawiłam go.
      - Niby tak, ale Ciebie szczególnie nie powinno tu być.Jesteś zbyt niewinna. nie masz nawet brudnych myśli.- stwierdził pewnie.
      - Skąd możesz to wiedzieć?- zapytałam rumieniąc się.
      - Stąd.- wskazał na moje rumieńce.- Nie miałaś pojęcia co tu robisz póki nie powiedziałem ci o kliencie.- wzruszył ramionami.- Muszę już iść.- powiedział nagle i szybko wyszedł.
Nie zdążyłam zareagować a Łukasz już zamykał drzwi na klucz. Po chwili zorientowałam się, że cały czas trzymam w ręce rzeczy na przebranie. Ciekawa rozwinęłam paczuszkę i ujrzałam bardzo skąpy strój. Skrzywiłam się z obrzydzeniem i zaczęłam ściągać swoje ubrania. Dużo czasu zajęło mi założenie tego czegoś, bo ubiorem napewno tego nie można nazwać. Gotowa weszłam na łóżko. Oparłam się o wezgłowie i przyciągnęłam kolana do brody obejmując je rękoma.W tej pozycji czekałam na "klienta". Ktokolwiek by to był raczej nie spodziewałam się miłego spotkania.
      - To tutaj proszę pana, te czerwone drzwi.- usłyszałam głos zza drewnianej powłoki.- Tak jak pan chciał delikatna, czysta sztuka.- ciarki mnie przeszły kiedy usłyszałam te słowa.
Klucz przekręcany w zamku przyciągnął mój przerażony już wzrok. Wstrzymałam oddech niepewna kogo się spodziewać. Drzwi zaczęły się uchylać, a ja mocno zacisnęłam oczy. W tej chwili chciałam by mnie nikt nie zauważył, chciałam wtopić się w pościel. Usłyszałam jak drzwi ponownie się zamykają i sekundę później znajomy szczęk zamka.
      - Natalka?- szepnął mężczyzna.- Skarbie otwórz oczy.- nieznajomy wszedł na łóżko.
Zaczęłam płakać. Nie całkiem docierało do mnie, że ta osoba woła mnie po imieniu. Poczułam silne ręce na swoich ramionach. W końcu ośmieliłam się otworzyć oczy. Spojrzałam mężczyźnie w oczy z niedowierzaniem. Rozpłakałam się jeszcze mocniej wtulając głowę w jego ramię. Chłopak zaczął mnie uspokajać.
      - Ciii.. Spokojnie..- szeptał kołysząc nami delikatnie.- Zaraz Cię stąd wyciągnę... Przestań płakać.. Wszystko będzie dobrze...
      - Naprawdę?- wykrztusiłam.
      - Co naprawdę?
      - Możesz mnie stąd zabrać?- spojrzałam błagalnie na niego ocierając mokre policzki.
      - Postaram się.- w jego oczach mogłam dostrzec pewność siebie.- Dalej, pomogę ci się ubrać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przede wszystkim chcę podziękować za ponad 1000 wejść *o*
Jesteście wspaniali :* 
Mam nadzieję, że rozdział się podobał ;)
Zapraszam też na mojego drugiego bloga ---> When we wait for a melody...

Komentarze karmią wenę
Sonia xx


25.07.2013

Rozdział 9

      - Nic się nie zmieniłaś.- powiedział po angielsku.- To aż dziwne, że odrazu cię nie poznałem.
      - Dziękuję.- tylko tak umiałam odpowiedzieć.
"Muszę jeszcze dużo się nauczyć" pomyślałam.
   Gabe zapytał mnie jeszcze co tu robię, gdzie zamierzam chodzić do szkoły i inne standardowe pytania. Odpowiadałam jak potrafiłam, a kiedy popełniałam jakiś błąd chłopak poprawiał mnie. Dawno tak dużo nie mówiłam, no ale kiedyś w końcu muszę zacząć sokor chcę chodzić do londyńskiej szkoły. Gdy zbliżała się pora obiady wspólnie stwierdziliśmy, ze warto już wracać do domów. Wymieniliśmy się numerami, pożegnaliśmy przyjacielskim całusem w policzek i każde z nas poszło w swoją stronę.
   Szybko udało mi się trafić do domu. Wchodząc krzyknęłam, że już jestem, ale odpowiedziała mi cisza. Skierowałam się do kuchni. Na stole była kartka.

Nie czekałem na Ciebie z obiadem.
W lodówce jest spaghetti.
Ja pracuję w gabinecie.
                                                                                               Tata xx

Po przeczytaniu zgniotłam ją i wyrzuciłam. Wyciągnęłam sos i makaron, nałożyłam porcję na talerz i odgrzałam w mikrofali. Po kilku minutach wyciągnęłam go i zjadłam obiad w pustej kuchni. Wrzuciłam jeszcze brudne naczynie do zmywarki i ruszyłam do gabinetu powiedzieć, że już jestem.
      - Hej tatuś.- weszłam bez pukania.
      - Hej skarbie. Nareszcie jesteś.- mówił pochylony nad papierami.- Zauważyłaś kartkę na stole w kuchni?
      - Tak, obiad pył pyszny.- przyznałam.- Będę u siebie jakbyś czegoś potrzebował tato.
      - OK.- odpowiedział tylko, więc wróciłam na korytarz zamykając za sobą drzwi..
W pokoju odrazu włączyłam laptopa i zalogowałam się na twitterze. Znowu akcja PolishDirectioners z prośbą o koncert w Polsce. Wysłałam kilka tweetów z hasłem i weszłam w interakcje. Kilka wiadomości od koleżanek, kilka o follow back <co odrazu zrobiłam>, spam od przyjaciółki o follow dla mnie i jedna, szczególna wiadomość..

from: @Gabe_Directioner  
  @Mo_Love_1D Thanks for today's meeting. Nice to see you again :D  xx.


from: @Mo_Love_1D
@Gabe_Directioner Thank you to :) I hope that my English wasn't very bad ;)

Oczywiście pomogłam sobie tłumaczem przy pisaniu do niego, ale sama nie popełniłam dużych błędów, chciałam się tylko upewnić czy jest dobrze. Weszłam jeszcze na konta Liama i reszty 1D. Irlandczyk był online więc postanowiłam pisać do niego.

from: @Mo_Love_1D 
@NiallOfficial be too bad that you weren't with @Real_Liam_Payne the week ago xxxx

Jestem ciekawa jak zareaguje o ile w ogóle to zauważy. Wysyłałam mu tą wiadomość chyba pół godziny, dopóki mi się nie znudziło. Spojrzałam w interakcje i zamarłam na chwilę. Krzyknęłam szczęśliwa ponieważ zauważył mnie i odpisał.

from: @NiallOfficial 
     @Mo_Love_1D What ??


from: @Mo_Love_1D
@NiallOfficial Liam found me week ago in the rain. He took me to his house. Perhaps he told you about it ? :)

from: @NiallOfficial 
@Mo_Love_1D Really? What's your name? Boys said me something... 


from: @Mo_Love_1D
@NiallOffcial Sonia, but everyone are calling on me Mo :) maybe you heard about it.. 


from: @NiallOfficial 
 @Mo_Love_1D Yes! :D Boys said you're very nice :) I would like to get to know you xxx


from: @Mo_Love_1D
@NiallOfficial Really ? :D

from: @NiallOfficial 
@Mo_Love_1D Yeah :) Maybe tomorrow? xxxxx

from: @Mo_Love_1D
@NiallOfficial Of course ! ^.^  See you ! ;)

Nie posiadałam się ze szczęścia. Nareszcie poznam ostatniego i najprzystojniejszego z moich idoli. Skakałam właśnie po łóżku jak dziecko kiedy do pokoju wszedł tata.
      - Co ty robisz?- zdziwił się.
      - Tata!- krzyknęłam zeskakując na podłogę.- Rozmawiałam właśnie z Niallem!- przytuliłam go mocno.- Powiedział, że chce mnie poznać! Zaprosił mnie na jutro! Niall chce mnie poznać!- cały czas krzyczałam.
      - DObrze, już dobrze.- odsunął mnie na długość ramienia.- Mam rozumieć, że jest jednym z One Direction?
      - Tak!
      - W co się jutro w takim razie ubierzesz?-spojrzał na mnie.
      - Nie wiem.- mina odrazu mi zrzedła.- Wiem!- krzyknęłam po chwili.- Zadzwonię do Oli. Napewno mi pomoże.
      - No to dzwoń, ja ci już nie przeszkadzam.- ucałował mnie w czoło i wyszedł.
Wróciłam do laptopa i uruchomiłam skype'a z nadzieją, że moja kochana siostra będzie dostępna. Chwila napięcia i wielki uśmiech na mojej twarzy kiedy była na liście osób online.
      - Ola!- przywitałam ją.
      - No hej.- uśmiechnęła się.- Coś długo się nie odzywałaś..
      - Tak, wiem, ale wszystko ci zaraz wynagrodzę.- powiedziałam i zaczęłam opowiadać co się działo przez ostatni miesiąc.
Słuchała bardzo uważnie, oo jakiś czas dopytując się o szczegóły. Na wieść o tym, że przeprowadziłam się do Londynu posmutniała. Kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce i tak rzadko się widywałyśmy, ale teraz to w ogóle nie będzie możliwe. Jeszcze Ola opowiedziała jak u niej i mogłam przejść do celu rozmowy. Od razu otworzyłam szafę i zaczęłam przebierać między ciuchami. Siostra cały czas kiwała głową na nie. Kiedy już straciłam nadzieję wyciągnęłam ostatnią rzec. Była to skromna sukienka. Ola zrobiła wielkie oczy i zaklaskała w dłonie.
      - Mam założyć sukienkę?- zdziwiłam się.
      - Jest piękna.- przyznała.- Pokażesz mi się w niej?
Bez słowa zniknęłam w łazience na chwilę. Przyjrzałam się swojemu odbiciu w tym przebraniu i pokiwałam z uznaniem głową. Ola naprawdę ma dobry gust.
      - Idealna.- powiedziała kiedy wróciłam.
      - Dziękuję.- uśmiechnęłam się skromnie.- Chciałabym mieć Cię teraz obok siebie.- usiadłam przy laptopie.- Bardzo za Tobą tęsknię.
      - Ja za Tobą też Sonia.- powiedziała cicho i dotknęła monitora swojego komputera.
Ja zrobiłam to samo. Trwałyśmy tak przez chwilę nic nie mówiąc, tylko patrząc na siebie za pomocą kamerek.
      - Mogłabym do Ciebie przylecieć?-Ola zapytała nagle.
      - Jeśli mam się zgodzi to tak.- przytaknęłam.- Genialny pomysł.Tylko..- przypomniało mi się o Turnieju.
      - Co jest?
      - Za dwa tygodnie jest Turniej w Poznaniu. Jeśli tata mnie nie puści będę musiała uciec z domu. Ja muszę tam zatańczyć.
      - Jasne, rozumiem. Tata się nie zgodzi na wyjazd to później będziesz miała szlaban i może nie pozwolić mi przylecieć.
      - Dokładnie.- przytaknęłam znowu.- Ale mamy jeszcze dwa tygodnie a to sporo czasu. Teraz będę szła spać, w końcu muszę jutro jakoś wyglądać.- puściłam oczko z uśmiechem.
      - Dobranoc. Kocham Cię Sonia.
      - Ja Ciebie też.Pa.- rozłączyłam się i zamknęłam laptopa.
Po trzech godzinach rozmowy byłam nieźle zmęczona.Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i mokre splotłam w francuza. Dzięki temu jutro wyjdą piękne fale. Z uśmiechem ubrałam piżamę, zgasiłam światło i poszłam spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nazwy tt które tu wykorzystałam są prawdziwe. @Mo_Love_1D to moje konto ;)

Komentarze karmią wenę
Sonia xx

15.07.2013

Rozdział 8

   Obudziłam się wieczorem, akurat jak ten sam chłopak znowu wszedł do pokoju. Uśmiechnęłam się na jego widok.
      - Dlaczego tak się uśmiechasz?- zagadał odważniej niż rano.
      - Twój widok zwiastuje nowe informacje.- odpowiedziałam.
Chłopak zaśmiał się na te słowa.
      - Miło, że tak myślisz, ale naprawdę nie wolno mi z Tobą rozmawiać.- skrzywił się.
      - Rozkazują Tobie ci sami ludzie co mnie tu przynieśli?- zapytałam jakby ie słysząc jego słów.
      - Nie.- powiedział i pokręcił z niedowierzaniem głową.
Odpowiedział na pytanie chociaż nie mógł, heh.. Postawił tacę i wyszedł nic już nie mówiąc.

~oczami Soni~

   Od kiedy Liam odwiózł mnie do domu, czyli dokładnie tydzień temu nie odezwał się ani razu. Myślę, że zapomnieli o mnie. W końcu tyle fanek ich zaczepia każdego dnia.. Nagle z rozmyślań wyrwał mnie głos taty.
      - Hej, ziemia do skarba.- mówi do mnie po imieniu tylko kiedy jest na mnie zły.
      - Tak?- potrząsnęłam głową i spojrzałam na niego.
      - Pięć razy pytałem się czy dzisiaj gdzieś wychodzisz.- powiedział.
      - Raczej nie. Czekam na kogoś...- spuściłam głowę.
      - Ten chłopak nadal się nie odezwał?- zaśmiał się tata.
      - Tato!- krzyknęłam oburzona.- To nie jest zwykły chłopak, tylko Liam Payne!
      - Naprawdę słoneczko wyjdź się przewietrzyć.- usiadł obok mnie na łóżku.- Dobrze ci to zrobi. Ja muszę wyjść i nie chcę żebyś znowu siedziała tu sama.
      - No dobrze.- odparłam niechętnie i wstałam.
Tata wyszedł z pokoju, a ja ruszyłam do łazienki odświeżyć się. Wzięłam szybki prysznic, umyłam i wysuszyłam włosy oraz delikatnie pomalowałam się. Wyciągnęłam z szafy odpowiedni zestaw i ubrałam go. Schowałam jeszcze telefon, klucze i portfel do torebki i wyszłam z domu zamykając go za sobą.
   Chodziłam bez określonego celu, chociaż podświadomie napewno szukałam drogi do domu chłopaków. Pogrążona w myślach nie zauważyłam, że na przejściu świeci się czerwone światło. Ktoś w ostatniej chwili pociągnął mnie do tyłu. Upadłam na tą osobę. Zaczęłam jednocześnie przepraszać i krzyczeć na nią po polsku. Po chwili uspokoiłam się i dopiero wtedy przyjrzałam się tej osobie dokładniej. Zatkało mnie.
      - Jeśli już się uspokoiłaś to może dasz się wytłumaczyć?- zapytał mega przystojny chłopak.
Zrozumiałam, że chyba che mi to wytłumaczyć, więc potaknęłam głową zawstydzona.
      - Hej, spokojnie.- musiał to zauważyć.- Pójdziemy na kawę? Tam wszystko ci wyjaśnię.
      - Tak, jasne.- nareszcie odzyskałam głos, szkoda tylko, że powiedziałam to po polsku, ale OK.
Chwycił mnie pod ramię bez skrępowania i zaprowadził do kawiarni. Usiedliśmy przy wolnym stoliku i złożyliśmy zamówienie. Tutaj nauczyłam się pić kawę, więc zamówiłam rozpuszczalną z mlekiem, a chłopak wziął espresso.
      - Mam na imię Gabe.- przedstawił się wyciągając rękę nad stolikiem.
      - Mo.- uścisnęłam ją z uśmiechem.
      - Trochę dziwne imię. To skrót?- zapytał.
      - Tak, od drugiego imienia.- ta nauka w domu nie idzie na marne. 
      - Dlaczego drugiego?-zdziwił się.
      - Bo nie lubię pierwszego.- uśmiechnęłam się.
      - Ja też nie lubię swojego imienia.- przyznał.
      - Gabe to bardzo ładne imię.- "Kurde, czy właśnie z nim flirtuję?!"
      - To skrót od Gabriel.- skrzywił się.
      - Też pięknie.- "Przestań go pochlebiać!"
      - Teraz Twoja kolej.- złożył ręce na stoliku i pochylił do przodu.
      - Sonia.- powiedziałam z niechęcią opierając się na krześle by być dalej od niego.
      - Soniyah?- nie potrafił tego wymówić, a ja zaśmiałam się.
      - Sonia.- powtórzyłam wolniej i wyraźniej.
      - So-ni-ya.- trudził się.
      - Hahahahaha.- to było naprawdę zabawne.- Teraz brzmi dużo lepiej.- uśmiechnęłam się uroczo.
Rozmawialiśmy tak jeszcze dwie godziny, aż tata nie zadzwonił do mnie. Pytał się co ja robię, że jeszcze nie ma mnie w domu i czy z kimś jestem. Odpowiedziałam, że siedzę w kawiarni i poznałam miłego chłopaka. Kiedy się spytał o której zamierzam wrócić, powiedziałam, że nie wiem i pożegnałam się nie czekając na jego odpowiedź. Gabe cały czas przysłuchiwał się mojej rozmowie.
      - Jesteś z Polski?- zapytał kiedy schowałam telefon to torby.
      - Co?-zaskoczył mnie.
      - Pochodzisz z Polski, tak?
      - Tak, ale...- zatkało mnie.
      - Byłem w Polsce kilka lat temu i kojarzę niektóre słowa.- wytłumaczył, a ja pokiwałam głową.
      - gdzie dokładnie?- zapytałam ciekawa.
      - W Poznaniu.- wymówił polską nazwę miasta bezbłędnie.
      - Ja jestem z Poznania!- krzyknęłam w ojczystym języku.
      - Monika?- zapytał.
      - Tak!- znowu odezwałam się po polsku.
Chłopak wstał i przytulił mnie z wielkim uśmiechem na twarzy.

~DWA LATA TEMU~
   Chodziłam z Natką po starym rynku bez celu, kiedy nagle natknęłam się na grupę chyba dziesięciu chłopaków. Podeszłyśmy bliżej zaciekawione i usłyszałyśmy jak rozmawiają po angielsku. Szukali jakiejś restauracji. Wiedziałam gdzie ona jest i pod wpływem impulsu odezwałam się głośno w ich języku.
      - I know where it is.
Wszyscy nagle zamilkli i spojrzeli na mnie zaskoczeni. "Co ja zrobiłam?Przecież nie umiem gadać po angielsku" pomyślałam i uśmiechnęłam się do nich. Jeden z nich podszedł do nas. Pewnie podejrzewał, że więcej nie powiem przy tak dużej grupie.
      - Hi! My name is Gabe.- przedstawił się wyciągając rękę.
      - Monika.- uścisnęłam ją.
Podałam pełne drugie imię, bo nie potrafiłabym wytłumaczyć skrótu. Wolę się nie ośmieszyć, chociaż i tak napewno to zrobię tłumacząc mu drogę.
      - Can you explain how to reach there?- zapytał po angielsku, a ja załamałam się.
      - Tak, jasne.- odpowiedziałam po polsku, ale chyba zrozumiał bo się uśmiechnął.- You must go at the other end of the market. To turn to the right, next in third left. And on the end in first to the right,  cross the street and you are in the restaurant.- wytłumaczyłam najlepiej jak potrafiłam.
      - Ohh.- chłopak zrobił wielkie oczy.- I don't think so I remembered. Can you there lead us?
Spojrzałam na cały czas milczącą Natkę, ale ta patrzyła na mnie bezradnie. "Dobra, zrozumiałam, że nie zapamiętał." myślałam szybko "Chyba chce żebym go tam zaprowadziła.. Mam nadzieję, że dobrze go zrozumiałam"

~oczami Natki~
      - O co chodzi?- nie zrozumiałam nic z tego o czym mówili.
      - Tłumaczyłam trasę do naszej ulubionej restauracji-wyjaśniła przyjaciółka.- Ale nie zapamiętał i chce żebym ich tam zaprowadziła.
      - Chcesz iść?- zapytałam spoglądając na chłopaka.
      - Tak.- Mo uśmiechnęła się.- Może nauczę się lepiej mówić przy okazji.
      - No dobrze.- odparłam niechętnie.
      - Jak chcesz to mogę robić za Twojego tłumacza.
      - Taa.. Spoko. Chodźmy już.
      - Come with me Gabe.- Mo zwróciła się do chłopaka.
      - She's your bestfriend?- zapytał patrząc na nią.
      - Yes, bestfriend forever.- zdaje się, że mówią o mnie.
      - What's your name?- spojrzał przyjaźnie na mnie.
      - Przedstaw się.- szepnęła Mo.
      - Natka.- powiedziałam cicho.
      - Can you speak louder?- zapytał.
      - Her name is Natalie.- przejęła inicjatywę przyjaciółka.
      - Natalie...- powtórzył.- Beautiful name.
      - Mówi, że masz piękne imię.- przetłumaczyła Mo.
      - To zrozumiałam.- spojrzałam na nią.- Thank you.- odpowiedziałam chłopakowi.
      - It's your restaurant.- Mo odezwała się po chwili.

~oczami Soni~
   Pokazałam ręką wejście do restauracji jednocześnie mówiąc, że jesteśmy na miejscu. Chłopak zaproponował wspólny obiad. Powiedziałam o tym Natce i zgodziła się, więc przystałam na jego pomysł. Weszliśmy razem do środka. Było nas tak dużo, że musieliśmy złączyć dwa stoliki. Chłopacy złożyli zamówienie po polsku, co bardzo mnie zdziwiło. Zapytałam czy znają dobrze ten język, ale Gabe przyznał, że wiedzą tylko jak zamówić jedzenie. Zaproponowałam im małą naukę polskiego. Zgodzili się. Bawiliśmy się językiem nawet podczas jedzenia. Natka po jakimś czasie przyłączyła się do nas. Było naprawdę zabawnie kiedy próbowali powtarzać nasze słowa, a my ich.
   W końcu musieliśmy się rozstać. Z każdym po kolei żegnałam się przyjacielskim uściskiem, Natka też się ośmieliła. Gabe podszedł do mnie ostatni.
      - Miło było cię poznać Monika.- powiedział po polsku.
Uśmiechnęłam się i objęłam go w pasie wtulając głowę w jego pierś. Kiedy już chciałam puścić chłopaka ten niespodziewanie pocałował mnie w kącik ust. Jego kumple zaczęli gwizdać i coś mówić, a ja zarumieniłam się. Natka patrzała na tą scenę z otwartą buzią. Gabe podszedł do reszty jego grupy i jeszcze pomachał mi. Odmachnęłam z uśmiechem, odwróciłam się i poszłam w swoją stronę razem z Natką.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
No i jak? :)
Mam nadzieję, że nie gniewacie się za Natkę..
Stwierdziłam, że trzeba jakoś rozruszać tą historię ;)
Jak zwykle proszę o komentarze :)
Są dla mnie znakiem, że jednak ktoś to czyta..

Jak wam mijają wakacje? 
U mnie same nudy - przyjaciółka wyjechała i nie mam co robić :p
Ale całe szczęście mam was i blogi  ^.^

07.07.2013

Rozdział 7

UWAGA !
W rozdziale pojawią się sceny +18 !
Czytasz na własne życzenie.
Ne odpowiadam za uszkodzenia na zdrowiu psychicznym i fizycznym.

*oczami Natki*

Do: MO <3
Czemu nie odzywasz się do mnie ?
Bardzo za Tb tęsknię.
Turniej za kilka tygodni. Pojawisz się ?
Proszę, odpowiedz.

   Nie wiem czemu, ale zaczęłam płakać pisząc tą wiadomość do mojej już chyba byłej przyjaciółki. W głębi serca wiedziałam, że tak będzie, ale ta bardziej naiwna część mnie wierzyła, że Mo będzie nadal utrzymywała ze mną kontakt.
      - Na co ja się łudziłam?- szepnęłam ocierając łzy chusteczką.- Napewno znalazła tam innych, lepszych ode mnie przyjaciół. Ma swoje życie, w którym nie ma już dla mnie miejsca.- łzy kapały nieustannie jedna za drugą.
      - Skarbie, obiad za chwilę.- mama weszła do mojego pokoju.- Co się stało?- przestraszyła się na mój widok i szybko usiadła obok mnie, na łóżku.
Wtuliłam się w jej ramię nie potrafiąc nic powiedzieć. Mama objęła mnie mocno pytając drugi raz.
      - Myślę, że Mo znalazła sobie nową przyjaciółkę.- wykrztusiłam przez ściśnięte gardło.
      - Nati, kochanie- przejęła się.
      - Nie odzywa się do mnie.- powiedziałam szeptem.- Nawet nie wiem czy żyje.
      - Napewno jeszcze do Ciebie zadzwoni. Teraz może być zajęta.- zaczęła pocieszać.- Pamiętaj, że jest tam od kilki dni dopiero i musi na nowo uporządkować swoje życie.
      - Wiem mamo, ale mogłaby chociaż napisać, że u niej dobrze i zapytać jak się czuję.- jęknęłam.
      - Cierpliwość popłaca.- powiedziała mądrze.- Chodźmy już na dół.
      - Ok.- wytarłam po raz ostatni oczy, poprawiłam makijaż, żeby nie było śladu po płaczu i poszłam za mamą.
Tata czekał na nas trochę wkurzony, ale kiedy zobaczył, że schodzimy na dół rozpogodził się i usiadł przy stole. Nalałam każdemu porcję zupy i przyłączyłam się do rodziców. 
   Jak daleko sięgam pamięcią zawsze jedliśmy razem, w ciszy. Tak było i teraz dopóki tata się nie odezwał...
      - Czemu masz zaczerwienione oczy?- zapytał patrząc na mnie.- Płakałaś? Dlaczego?
      - Nie chcę o tym rozmawiać.- powiedziałam cicho.
      - No dobrze, jak chcesz.- zdenerwowany wstał od stołu nie kończąc obiadu.
Ostatnimi czasy tata chodzi ciągle wkurzony. Mają poważne problemu w pracy przez co szykują się zwolnienia i jest bardzo możliwe, że to właśnie tata wyleci.
   Skończyłyśmy z mamą swoje porcje po czym wspólnie pozmywałyśmy opryskując się co chwilę wodą. Na końcu cała kuchnia była mokra przez nas. Z uśmiechami wytarłyśmy wszystko. Pożegnałam się mówiąc, że idę potańczyć na salę, zebrałam z pokoju torbę i wyszłam.
   Po wyjeździe Mo zaczęłam czytać sporo na temat chłopaków z One Direction i słuchać ich muzyki. Może dlatego, że przyzwyczajona zawsze słuchałam jak Sonia nuci ich piosenki i w końcu mi tego zabrakło.. Nie wiem, ale wiem, że teraz nie mogę bez nich normalnie dnia. Dopóki Mo była ze mną nie zdawałam sobie sprawy, że zaraziła mnie One Direction Infection. Nie wiedziałam też, że moja przyjaciółka tyle dla mnie znaczy, póki mi jej nie zabrakło.
   Jechałam autobusem słuchając ich piosenek w słuchawkach i nieświadomie już śpiewając je cicho. Wysiadając minęłam przystojnego chłopaka, który zmierzył mnie wzrokiem po czym uśmiechnął się promiennie. Odwzajemniłam to i niestety oblałam się delikatnym rumieńcem,  na co on puścił do mnie oczko.
   Nadal uśmiechnięta weszłam na pustą sale do ćwiczeń. Od razu skierowałam się do szatni by ubrać wygodniejszy niż obcisłe rurki strój. Po kilku minutach gotowa zaczęłam tradycyjną rozgrzewkę. Trwa ona 15 minut i jest równie męcząca co skomplikowany układ taneczny. Zaraz po niej powtórzyłam to co przedstawimy na Turnieju. Kiedy już mi się to znudziło włączyłam hip-hopowy kawałek i zaczęłam tańczyć bez określonego układy - po prostu to co mi podpowiadało serce. Udało mi się go nawet powtórzyć. Po trzeciej próbie spodobał mi się i chyba spytam się Michała czy to ja mogę tym razem mogę reprezentować grupę w solowym występie. Mokra, ale też zadowolona z pomysłu w końcu usiadłam by uspokoić oddech. Po chwili poszłam wziąć prysznic. 
   Z wilgotnymi jeszcze włosami wyszłam na dwór. Zamurowało mnie, ponieważ było ciemno - jakby środek nocy. 
      - Będę musiała wracać na piechotę.- powiedziałam do siebie patrząc na zegarek, który pokazał 22:58 oraz kilka nieodebranych połączeń od mamy. 
Oddzwoniłam do niej, mówiąc że straciłam poczucie czasu, że już wyszłam i kieruję się prosto do domu. Schowałam telefon z powrotem do torby i ruszyłam przed siebie. Na ulicach spokój i cisza. Nikt obok mnie nie przeszedł, dopóki nie musiałam skręcić w ciemniejszą uliczkę. Co chwilę patrzałam czy ktoś za mną nie idzie, bo miałam dziwnie przeczucie, że ktoś mnie śledzi.
   No i nie myliłam się - po chwili usłyszałam za sobą głośne kroki. Przyspieszyłam z mocno bijącym sercem, ale to i tak nic nie dało. Dwóch mężczyzn dogoniło mnie szybko. Poczułam jak jeden z nich łapie mnie za nadgarstek i zasłania drugą ręką usta. Próbowałam się wyrwać, ale niższy z napastników uderzył mnie otwartą dłonią w policzek. Gwiazdy stanęły mi przed oczami i zakręciło mi się w głowie. Stałam nadal w pionie tylko dlatego, że drugi chłopak mnie podtrzymywał. Po chwili poczułam jak jeden z nich wkłada mi ręce pod koszulkę. Znowu zaczęłam się wyrywać, ale dało to tylko kolejne uderzenie w twarz. Tym razem nogi ugięły się pode mną.
      - Kurwa.- usłyszałam za plecami.- Nie tak mocno, bo zaraz nam odleci.
      - Pierdol się.- odpowiedział winowajca.
Facet rozpiął moje rurki i ściągnął je do kostek. Rozpiął też rozporek w swoich spodniach. Na ten dźwięk przeszły mnie dreszcze. Dotarło do mnie, że za chwilę zostanę zgwałcona i zaczęłam płakać. Krzyknęłam stłumionym głosem kiedy mężczyzna brutalnie wbił się we mnie. Bolało, bardzo bolało, lecz nie miałam sił, żeby się jakkolwiek bronić - stałam jedynie, podrygując w rytm jego ruchów. Robił to przez pięć koszmarnie długich minut, ale to nie było koniec.. Przyszła kolej na drugiego... Chciał mnie puścić, ale kiedy poczuł, że spadam w dół szybko złapał mnie z powrotem. 
      - Ona nie ma już sił, żeby stać.- powiedział.
      - Słaba sztuka.- skomentował drugi.- Stanę obok Ciebie i przerzucisz ją do mnie.
Nagłe szarpnięcie rozbudziło mnie na krótką chwilę. Zaczęłam krzyczeć cienkim głosem, ale znowu któryś mnie uderzył, tylko tym razem w brzuch. Zgięłam się w pół z głośnym jękiem. Teraz miałam dreszcze na cały ciele. Otępiała poczułam jak drugi wszedł we mnie i wykonywał gwałtowne i nieregularne ruchy. Ten chłopak na moje szczęście skończył szybciej. Poczułam jeszcze jak mnie ubierają z powrotem i jeden przerzucił mnie sobie przez ramię, później była już tylko ciemność.
Zemdlałam.
   Obudziłam się w zimnym pomieszczeniu. Natychmiast poczułam pieczenie w TYM miejscu. Zwinęłam się, w kłębek mocno zamknęłam czy i zasnęłam z powrotem. Nie pamiętam co mi się śniło, ale nie były to raczej bajki.
   Kiedy poczułam promienie słoneczne niechętnie otworzyłam zaspane oczy. Mimowolnie przeciągnęłam się i wtedy poczułam, ze mam związane ręce. Rozejrzałam się zaskoczona i nagle wspomnienia poprzedniej nocy zalały mój umysł. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia gdzie jestem. Porwali mnie, zabrali moje rzeczy i na dodatek przywiązali do łóżka. To jest niedorzeczne. Zawsze uważałam na siebie, nigdy nie naraziłam się nawet rodzicom.. To dla mnie zupełnie nowa sytuacja. Wpatrywałam się tępo w przestrzeń. Nagle jakiś ładny chłopak wszedł po pokoju niosąc na tacy kawałek suchego chleba i szklankę wody. Chciałam coś powiedzieć, ale z mojego gardła wydobył się tylko skrzek, jakby zabijanej żaby. Odkaszlnęłam i spróbowałam jeszcze raz.
      - Gdzie jestem?- heh, udało się.- Możesz mi cokolwiek powiedzieć?
      - Przepraszam, wykonuję tylko rozkazy.- mruknął smutny.
      - Proszę.- jęknęłam.- Powiedz chociaż jak długo tu jestem?
      - Od 10 godzin.- szepnął i wyszedł.
      - Paa...- powiedziałam patrząc na zamykające się drzwi.
Po dłuższej chwili przeniosłam wzrok na tacę. Chwyciłam chleb, ale czerstwy wylądował gdzieś w kącie pokoju. Nie chciałam tu nic pić, pewna, że coś dosypali do wody, ale jednak pragnienie zwyciężyło. Szybko   szklanka zrobiła się pusta. Kiedy ją odstawiałam ją zakręciło mi się w głowie. "Dosypali tu coś" zdążyłam pomyśleć zanim zapadłam w sen.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jak po siódmym już rozdziale ? :)
Jak na razie jest to mój ulubiony rozdział ^.^
Ale czy wasz też ?
Skomentujcie, proszę :)
To dla mnie znak, że ktoś to jednak czyta i wielka motywacja ! :D
♥ 

28.06.2013

Rozdział 6

Cześć z powrotem ! ;)
Mam nadzieję, że nie obraziłyście się na mnie za to czekanie.. 
Po prostu nie mogłam pojawić się wcześniej.. :P
Dobra. Nie będę wam tu gadać. Łapcie szósty rozdział ;)

~~~~~~~~~~~~~~
   Szybko przebrałam się w rzeczy od Liama i zmyłam rozmazany makijaż. "Nie wyglądam tak koszmarnie bez make-upu więc mogę się pokazać chłopakom nie umalowana" pomyślałam rozwieszając mokrą koszulę z szortami na grzejniku w łazience i wyszłam. Po cichu zeszłam schodami w dół kierując się przypuszczalnie w stronę salonu. Dochodziły z niego śmiechy, więc nie było trudno trafić. Gdy weszłam czwórka boskich chłopaków spojrzała na mnie i otworzyła szeroko oczy. Harry jako pierwszy wstał z sofy.
      - Widzę, że moje spodnie idealnie na Ciebie pasują.- uśmiechnął się pokazując swoje urocze dołeczki.
Zrozumiałam tylko tyle, że to jego spodnie, ale to nic. Przytaknęłam i podziękowałam za pomoc.
      - Zrobić ci może ciepłej herbaty?- zapytał Zayn z kanapy.
      - Tak, poproszę.- przytaknęłam, a Harry posadził mnie obok siebie.
      - Dowiedzieliśmy się o Tobie tylko tyle, że jesteś Directioner.- to zrozumiałam więc znowu potaknęłam.- Jak długo?- spytał Hazza.
      - Od dwóch miesięcy.- odpowiedziałam.
      - Dość krótko.- zauważył Liam.- Dużo wiesz na nasz temat?
      - Nie. Nie chciałam za dużo wiedzieć.- odpowiedziałam po chwili zastanowienia.
      - Dlaczego?- zdziwił się do tej pory milczący Louis.
      - Miałam nadzieję, że kiedyś was spotkam i będę mogła osobiście poznać, a nie z gazet czy internetu.- powiedziałam formułkę, której nauczyłam się na właśnie taką okazję.
      - Ciekawe podejście. Większość fanów wie o nas wszystko co jest tylko możliwe.- zauważył Zayn wychodząc z kuchni z kubkiem w ręce.- Słyszałem o czym mówicie.- dodał podając mi gorący napój.
      - Dziękuję.- upiłam z niego spory łyk.
      - Co robiłaś na te ławce?- zapytał w końcu Liam.
      - Zgubiłam się.- posmutniałam.
      - Ale dzielnie cię uratowałem.- uśmiechnął się chłopak.
      - Tak.- odwzajemniłam gest.- Hej. Jestem Directioner.- zauważyłam.
      - Więc?- nie zrozumiał Zayn.
      - Mogę prosić autografy?- zaśmiałam się.
      - Jasne. Oczywiście.- wszyscy zgodnie przytaknęli uśmiechnięci.
      - Gdzie jest Niall?- dopiero teraz zorientowałam się, że go brakuje.
      - Dzisiaj pojechał do przyjaciela. -odpowiedział Harry.- Ja ci już nie wystarczam?- poruszył zabawnie brwiami.
      - Co?- nie zrozumiałam, na co wszyscy poza lokatym chłopakiem wybuchli śmiechem.
Mój wyraz twarzy szybko ich uspokoił i tym razem oni zrobili zdziwione miny.
      - Nie jesteś z Anglii.- spostrzegł Louis.
      - No nie.- przytaknęłam.
      - W takim razie skąd pochodzisz?- zapytał Lou.
Nie odpowiedziałam, ponieważ mój telefon zaczął wygrywać melodię "How Ya Doin" Little Mix. Zobaczyłam jeszcze promienny uśmiech Zayna, przeprosiłam ich i odebrałam połączenie.
      - Tak?-zapytałam po polsku.
      - To ja skarbie.- usłyszałam tatę.- Nie pisałaś przez dłuższy czas to zadzwoniłem.
      - Dzięki tato. Nic mi się nie stało. Będę zbierać się już do domu.- powiedziałam.
      - Dobrze. Może przyjechać po Ciebie?- zapytał.
      - Nie. Poradzę sobie sama.
      - Ok. To czekam.- powiedział z wyraźną ulgą i rozłączył się.
Schowałam komórkę do torby i spojrzałam na chłopaków.
      - Muszę iść.- powiedziałam wracając do angielskiego.
      - Dlaczego?- zapytał wyraźnie smutny Harry.
      - Tata chce żebym wróciła do domu.
      - Szkoda.- pokręcił głową Liam.- Mogę cię odwieźć. Gdzie mieszkasz?
      - Kurcze. Nie wiem- powiedziałam do siebie po polsku.
      - Co?- wszyscy na mnie spojrzeli.
      - Chwilę. Napiszę do taty bo nie wiem.- wytłumaczyłam im.
      - Ahaa...- mruknęli.
      - Nadal nie powiedziałaś skąd jesteś.- odezwał się ciekawski Zayn.
      - Powiem tylko tyle, że jeszcze nie byliście w tym kraju.- powiedziałam tajemniczo.
      - Zagadka!- krzyknął Harry.- Lubię zagadki.
Przyszła wiadomość od taty z adresem. Pokazałam ją Liamowi.
      - Wiem gdzie to jest.- uśmiechnął się.- Piękny park znajduje się niedaleko.
      - Naprawdę?- spojrzałam na niego zdziwiona.
      - Nie byłaś tam?- tym razem Liam zrobił zaskoczoną minę.
      - Tam nie.- odpowiedziałam.
      - Przy następnym spotkaniu przejdziemy się tam.- przytaknął Hazza.
      - Co?- oni naprawdę za szybko mówią.
      - Chodźmy już.- pogonił mnie Liam.
Szybko pożegnałam się z chłopakami i chłopak wyprowadził mnie z domu. Na szczęście przestało padać, ale i tak wsiedliśmy do auta. W samochodzie nie wymieniliśmy między sobą ani jednego słowa - Liam skupił się na drodze, a ja podziwiałam trasę przez okno. W końcu zatrzymaliśmy się przed moim domem.
      - No to jesteśmy.- uśmiechnął się.
      - Dziękuję za pomoc Liam.- odpowiedziałam.
      - Podasz swój numer?- zapytał.
      - Po co ci?- zdziwiłam się.
      - Zawsze zapisuję sobie ciekawych fanów.- spojrzał na mnie.
      - Ok.- nie zrozumiałam go, ale szybko znalazłam swój numer w komórce i znowu pokazałam ją Liamowi.
      - Dziękuję.- skinął głową i wysiadł z auta, żeby otworzyć mi drzwi. 
Nie zdążył tego zrobić jednak, bo fanki okrążyły go. Wiem, że nie mogą ignorować fanów, więc sama wysiadłam. Spojrzałam jeszcze jak pozuje do zdjęć i skierowałam się do domu.
      - Już jestem!- krzyknęłam od progu po polsku.
      - Hej skarbie.- przytulił mnie tata.- Martwiłem się. Jeśli ci w czymś przeszkodziłem to przepraszam bardzo.- przyjrzał mi się.- Dlaczego jesteś inaczej ubrana i gdzie są twoje rzeczy?- przeraził się.
      - Spokojnie tato. Zaraz wszystko ci wyjaśnię. Usiądź na kanapie- zaprowadziłam go do salonu.
      - Czekam na wyjaśnienia.- powiedział siadając.
      - Tylko nie przerywaj mi proszę.- ostrzegłam i zaczęłam opowiadać jak spotkałam Liama i trafiłam do domu One Direction.
Kiedy już skończyłam tata tylko siedział patrząc na mnie dziwnie. Zbyłam to machnięciem ręki. Powiedziałam jeszcze, że zjem kanapkę i idę do siebie i opuściłam salon.
   Usiadłam na łóżku z pamiętnikiem w ręce. Od ostatniego wpisu minął prawie tydzień. Odpowiednia pora na następny.

Hej !
Domek, w którym teraz mieszkam jest wspaniały. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie czułam się lepiej w żadnym miejscu. 
Mam pokój z łazienką i osobne pomieszczenie do tańczenia. 
Chcę też chodzić do szkoły tanecznej, ale nie wiem czy tata się na to zgodzi. :p
Bynajmniej.
Dzisiaj byłam zwiedzić Londyn. Niestety w pewnym momencie zgubiłam się.. Jednak uratował mnie pewien przystojny i znany chłopak.. A był nim nie kto inny jak Liam Payne ! Tak, ten Liam Payne z One Direction. :D
Na początku nie mogłam uwierzyć, że to on. Ale kiedy zabrał mnie z tej ławki do domu chłopaków żebym się ogrzała i przebrała <mówiłam wcześniej, że padało ?> w końcu zrozumiałam, że za chwilę poznam moich idoli ! :D
Na miejscu dostałam spodnie Harry'ego i koszulkę innego z chłopaków <żaden się nie przyznał xD>. Niestety zostawiłam tam swoje rzeczy, więc jest szansa, że jeszcze ich zobaczę ! 
Dostałam od nich autografy nawet ! :D Nie było tylko Nialla.. :p
Liam jak na dzielnego rycerza przystało odwiózł mnie też do domu. Zapisał sobie mój numer i chciał otworzyć mi drzwi od auta, ale fanki pojawiły się jakby znikąd. Musiałam wysiąść sama. Nie pożegnałam się z nim bo fanki nie dałyby mi przejść, więc odrazu weszłam do domu.. :p
Teraz siedzę szczęśliwa w pokoju. Sprawdzę jeszcze pocztę i idę spać ;)
Papa <3

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to jest następny rozdział :)
Mam nadzieję, że podobał się
Jak zwykle proszę o szczere opinie w komentarzach ;)
Dla was to chwilka a dla mnie motywacja do dalszego pisania ! 
Anonimowi czytelnicy też mogą komentować - wystarczy, że podpiszesz się nazwą @ z twittera albo inicjałem ;)
Dziękuję, że jesteście <33